Pobawiłam się trochę w Art- Piaskownicy, ale moje prace
widocznie projektantkom się nie spodobały. No, bo nie karteczkowe i już. A przecież, żeby przyciągnąć do siebie
tłumy – można byłoby chociażby dać pochwałę... Niekoniecznie mnie, ale i innym
uczestniczkom, bo jak zauważyłam – frekwencja tam podobna, jak ostatnio u
mnie... Może tam też, jak w polityce liczą się ,,więzy krwi"? A więc, zabieram swoje ,,zabawki” i idę na ,,własne podwórko”. No, w końcu jestem sobą, no nie?
Będę bawiła się
teraz we własnej piaskownicy;) No i
jeszcze w Danutkowej, bo przynajmniej człowieka pochwali, a dokarmianie Stefka sprawia mi ogromną frajdę;) Także Danusia ma powód do dumy, bo przebiła Art-Piaskownicę;) Brawo!!!! Z
czasem może i ja stworzę sobie własną piaskownicę, ale na razie nie mam na to,
ani chęci, ani czasu. Chociaż...Pomysłów ma wiele, ale ,,papugować” nie będę,więc czekam na rozkwit. Nie swój oczywiście,
lecz wyobraźni;)
Nie wiem, czy dziewczątka, które wygrały w moim pierwszym
Candy były zadowolone z upominków... Co prawda wyrażały zadowolenie, ale moim
zdaniem - nie były to prezenty, które
chciałam dla nich zrobić... No, bo akurat miałam mnóstwo różnorodnych problemów
i zupełnie brakowało mi pomysłów... Myślę, że następnym razem ,,zrehabilituję”
się im, tak zupełnie bez okazji;) Adresy są już w moim posiadaniu, a
niespodzianki są chyba milej widziane;)
No, ale właśnie dzisiaj chciałam pokazać nagrody
pocieszenia, które już dawno otrzymała Hania i Beatka, które po Danusi zajęły w
moim Candy dwa drugorzędne miejsca. Danusia już pokazała, co dostała, a teraz
ja chcę pokazać swoje fotki. Drobiażdżki, które wysłałam Hani i Beatce różnią się tylko
kolorami, bo musiałam urozmaicić swoje prace. To, co otrzymała Danusia już pokazywałam.
A więc dzisiaj pokażę to, co otrzymały inne wspaniałe blogerki;)
Co prawda, miałam dzisiaj pokazać pracę na wyzwanie Danusi,
ale nie wiem, czy jeszcze jej nie zmienię... No i co ja zrobię, że lubię wszystko
zmieniać? Począwszy od domu, samochodu, a kończywszy na mężach;););) Lubię
zmiany... Nie zamiany broń Boże?! Nie zrozumcie mnie źle, bo wreszcie wyjdę na
straszną rozpustnicę?! A ze mnie przecież taki ,,aniołek”... A, że trochę
zdiablony, to już absolutnie nie moja wina;) Zawsze najlepiej zwalać winę na ,,pierwszych
rodziców”, prawda? No, ale ja przecież też z
tego ,,miotu”...
Oj, bo znowu się rozpiszę, a poruszony przeze mnie temat nie
ma końca, także kończę swoje ,,bzdety”, bo wreszcie nie pokażę Wam fotek
naggród pocieszenia, które wysłałam Hani i Beatce;) Do ,,zobaczyska”!
Różowe ,,Pocieszajki" Hani
Fioletowe ,,Pocieszajki" Beatki
Trzy świeczniki ,, tratwy", które otrzymały: Beatka, Danusia i Hania





