To moje ostatnie świąteczne ozdoby...
Jak uciec od szarej rzeczywistości i wszelkich problemów dnia codziennego? Najlepiej przenieść się do oazy spokoju, gdzie można oddać się wszystkim swoim pasjom... To naprawdę najlepsze panaceum na wszystko!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świąteczne ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świąteczne ozdoby. Pokaż wszystkie posty
sobota, 22 grudnia 2018
środa, 12 grudnia 2018
Świąteczne ozdoby
Moje tegoroczne świąteczne ozdoby, to głównie choinki. Jedna z brzozowych gałązek, druga z makaronowych wstążeczek, a trzecia to szyszka w maleńkiej doniczce. No i oczywiście świecznik z papierowej wikliny, ozdobiony złoconymi orzechami i szyszkami.
piątek, 16 grudnia 2016
Przedświąteczny galimatias
Na większości blogów już świątecznie, a u mnie jeszcze
nie... Dlatego zrobiłam choinkę, żeby stworzyć sobie świąteczny klimat. Do
wykonania jej użyłam styropianowego stożka, który okleiłam zielonym filcem, koronką i przymocowałam małe bąbelki. Niektóre
z nich mają połyskliwe niteczki, co dodaje choince uroku. Brakuje jeszcze
Mikołaja... Ale ja już we wczesnym dzieciństwie ,,rozszyfrowałam” tę postać. I chociażby
dlatego go nie ma.
wtorek, 29 grudnia 2015
Jak nie kazali, nie będę się chwalić
Dziewczątka kochane, bardzo dziękuję Wam za te piękne, świąteczne
karteczki, a przede wszystkim za pamięć. Ale zanim przejdę do tego tematu, może
najpierw zacznę od pracy, którą wykonałam do zabawy u DANUSI, bo przecież do
zakończenia jej zostało tylko dwa dni... Nic konkretnego nie przychodziło mi do
głowy, tym bardziej, że tę pracę robiłam w ,,ekspresowym” tempie. I aż wstyd
się przyznać, że dopiero dzisiaj, ale najważniejsze, że jeszcze zdążyłam.
Praca miała być w kolorze owoców dzikiej róży. Moja jest
bardziej makowa, ale być może kolor owoców zależy też od tego w jakim miejscu
ten kłujący krzaczek rośnie, czy ma już dojrzałe owoce czy jeszcze nie etc. Oj,
nie będę już wymyślała, bo przecież to
nie referat na temat uprawy i pielęgnacji dzikiej róży, tylko pokaz pracy. No
cóż mogłam wymyślić na ,,wariata”? Pomalowałam filiżankę farbą do
porcelany i ozdobiłam cekinami.
Zapomniałam, że jeszcze miałam odpowiedzieć na pytanie
organizatorki, jakie owoce najbardziej lubię? Już kiedyś pisałam, że na widok
każdego owocu dostaję ślinotoku i łaskocze mnie za uszami. Nie lubię owoców...
No, ale coś tam wybrać muszę. Więc jeśli
już, to arbuz lub zielone winogrono, ale tylko ciut, ciut, bo przy większej ilości
dostałabym szczękościsku.
Wracając do tematu świątecznych karteczek – jeszcze raz
bardzo Wam dziękuję;) Sprawiłyście mi tyle radości! Ale listonosz chyba przeklinał mnie w duchu, bo gdyby te karteczki przyszły jednego dnia, to ,,małe piwo”.
Ale do świąt był u mnie osiem razy i przez
myśl by mu nie przyszło do głowy, że przyleci jeszcze po świętach? Co prawda,
ja też nie myślałam, ale o tym innym razem, już po Nowym Roku ...Także na razie pokażę tylko świąteczne karteczki;)
Od DOROTKI
Od ANULKI
Od DANUSI
Od RENI
Od MARTY
Od ELI
Od BEATKI
Od HANI
Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję! Jesteście kochane! Resztę cudowności pokażę po Nowym Roku, bo tak mi jedna z blogowych koleżanek
przykazała. Jak nie kazali, nie będę się chwalić... No nie?
I jeszcze pokażę Wam swój jeden, jedyny srebrny stroik, który pokazywałam Wam, ale jeszcze bez kokardki;)
I stroik z Mikołajem;)
niedziela, 13 grudnia 2015
Jak zwykle ,,ble, ble, ble”...
Z karteczek przerzuciłam się na świąteczne stroiki. I
zrobiłam ich całą ,,furę”, czyli trzy;) Jakoś w tym roku idzie mi z tymi
pracami ,,pod górkę”... Znając życie, to przyjdzie mi chęć na ich robienie po
świętach. No bo jakoś mi w tym roku nie świątecznie... Być może to za sprawą
pogody? Bo jak na razie zima mija nas szerokim łukiem. I bardzo dobrze, bo nie
lubię jej. Jak widzę śnieg, to od razu robi mi się zimno. A ja nie cierpię ciepło
się ubierać... Och, jak wkurza mnie to ubieranie. Najchętniej latałabym cały
rok na ,,golasa”.
Być może to uraz z dzieciństwa, bo jak zimą wychodziłam do
szkoły, to moja Mama tak mnie ,,opatulała”, że nie mogłam się ruszać? A cholerny
szalik wiązała mi tak wysoko, że tylko oczy mi było widać;) Pewnie dlatego
zdarzało mi się z dużym opóźnieniem docierać do szkoły, do której miałam ,,rzut
beretem”. No, ale prawda jest taka, że przy okazji musiałam też ,,zaliczyć”
wszystkie ślizgawki;)
Oczywiście po wyjściu z domu, kiedy już zniknęłam z zasięgu
wzroku mojej Mamy – szybko ściągałam z głowy czapkę, szalik, rękawiczki,
rozpinałam kurtkę i pędziłam szukać zamarzniętych kałuż. Co tam, że niemalże co
tydzień miałam anginę? Po tych ślizgawkach było mi tak gorąco, że do szkoły
wpadałam zziajana, prawie z językiem na brodzie i spocona, jak koń po
westernie. To dobrze, że mi ten ,,ozór” nie przymarzł do brody, bo nie miałabym
dzisiaj czym ,,kłapać;) A na spóźnienia zawsze wynalazłam jakieś
usprawiedliwienie. Także dzisiaj już wiem na pewno, że ta niechęć do ciepłych
ubiorów pozostała mi od czasów dzieciństwa.
No, ale na niechęć do tworzenia świątecznych ozdóbek –
usprawiedliwienia dzisiaj nie mam. Nie chce mi się i tyle. To aż graniczy z
cudem, że zrobiłam te trzy stroiczki? No i tyle na dzisiaj, bo ja tu jak zwykle ,,ble, ble, ble”, a jeszcze czeka mnie
praca na wyzwanie DANUSI. Nie wiem,
dlaczego w grudniu przyszedł jej do głowy pomysł na kolor ,,różany”, ale niech
będzie i tak;) ,,Różany” pochodzi chyba od róż, a róże mają też inne kolory...
Gorzej będzie, jak w styczniu wymyśli ,,ziemniaczany”... Wtedy się ,,nagłówkujemy”.
Także cieszę się tym ,,różanym”;) No to pora na stroiki, bo wreszcie pokażę je
Wam w marcu...
Pomimo, że zimy nie widać, pewnego
dnia udało mi się zrobić fotkę jakiejś
tam ,,liźnietej” przez mróz roślinki. Prawda, że ładnie wygląda taka oszroniona?
piątek, 4 grudnia 2015
Łatwo, szybko i przyjemnie
Niedawno pokazywałam Wam choinki z krepiny. Zastanawialiście
się, co wspólnego z choinkami mają wytłaczanki po jajkach? Dlatego dzisiaj
chciałam Wam pokazać kursik na te choinki, które robi się naprawdę w
błyskawicznym tempie;) Jest to idealny sposób na świąteczną ozdóbkę, która może
też stać się jednym z elementów stroika, a może też stanowić samodzielną
ozdobę.
Potrzebne nam będą:
- stożki z wytłaczanek po jajkach
- krepina
- nożyczki
- klej i brokat w
żelu, bądź cekiny, czy też małe koraliczki.
1. Z wytłaczanki wycinamy wystającą część, czyli stożek. Można
go również ,,wydrzeć”, bo wytłaczanka jest miękka.
2. Bibułę tniemy na dowolnej szerokości paski. Oczywiście
kolory bibuły wybieramy według uznania. Ja zastosowałam odcienie zieleni. Ciemniejszy
i jaśniejszy. Do cięcia paseczków użyłam nożyczek z wzorkiem.
3. Na stożek nanosimy cienką warstwę kleju. Ja zawsze, do wszystkiego używam
introligatorskiego ,,Magic”.
4. Rozciągamy lekko dolny brzeg bibuły i owijamy nim stożek.
Górną część bibuły naklejamy w miejscu, gdzie nanieśliśmy klej.
5. Powtarzamy tę czynność kilkakrotnie, do momentu osiągnięcia
odpowiedniej wysokości choinki. Oczywiście, paseczki mogą być cieńsze, co
zarazem da nam więcej warstw.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




