Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanocne ozdoby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanocne ozdoby. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 marca 2018

Wielkanocne ozdoby


Pokaże Wam jeszcze kilka swoich wielkanocnych ozdóbek, by znowu nie czekały do przyszłego roku;) Jajeczka oczywiście styropianowe, a koszyczki.... Z pojemniczków po serku ,,Łaciatym";)






środa, 21 lutego 2018

Wielkanocne ozdoby

Wyjątkowo nie lubię wielkanocnych ozdób, ale w ubiegłym roku nie zdążyłam pokazać... Koszyczek oczywiście wykonany jest z papierowej wikliny, styropianowe jajeczka wykonane techniką ,,decuper", a brzegi koszyczka ozdobione różyczkami z zimnej porcelany. Jednym słowem: wszystko od podstaw wykonane ręcznie;)



W kolejnej pracy gotowe ozdoby, jedynie koszyczek wykonany przeze mnie szydełkiem ze sznurka. Trochę za wcześnie na tego typu prace, ale co mi tam? W tym roku raczej nie będę robiła tego typu rzeczy....



niedziela, 13 marca 2016

To, czego nie lubię...



Nie lubię robić wielkanocnych stroików, malować jajek czy też królików. Lecz, gdy potrzeba taka zachodzi, podstępna metoda mnie nie zawodzi. Jajka rzecz jasna sama maluję, a resztę ,,gotowców” w sklepie kupuję. Czasami koszyczek samodzielnie uplotę, ale tylko wtedy, kiedy mam ochotę... Potem klecę wszystko razem do kupy i wychodzą mi stroiki takie jak poniżej, czyli do d... Tu jajeczko, obok kurka, dalej kurczak i trzy piórka. Tu kogutek, z jaj skorupy, no i znowu jest do d... Tam listeczki, tu kwiatuszki, dla ozdoby z jaj wydmuszki. Dół z koronki, na górze wstążeczki, kwiatki z zimnej porcelany i kupne listeczki. Nie lubię kłamać, więc bez bicia się przyznaję, że do takich rzeczy się nie nadaję. Nie lubię na siłę robić niczego, więc zakończę krótko: do miłego...;) I wzorem naszej DANUTKI chociaż raz mój pościk jest krótki;) Ale to zdarzyć się mogło tylko raz. To, czego nie lubię... No ,,nie chcem, ale muszem”?!






piątek, 11 marca 2016

Brzuch pod brodą, jajka w gardle



Zielono mam już nie tylko w głowie, ale i w oczach. Bo rano bawiłam się jajkami. No i znowu zapewne macie ,,kosmate” myśli? Bawiłam się kurzymi jajkami i szczypiorkiem, by już zakończyć wszystkie zabawy w tym miesiącu i wziąć się za coś konkretnego. Myślałam, że jak mam jako takie zdolności plastyczne, to dekoracyjne potrawy będą dla mnie ,,pestką”? A okazuje się, że to ,,guzik prawda”... Przygotowałam sobie sałatę, pęczek szczypiorku, rzodkiewki, plasterek szynki , żółty ser i dumałam, co by tu z tego zrobić, żeby się nie splamić? Nic mi nie wychodziło, więc sięgnęłam po jajka. Nie obciągnięte materiałem jak te Ani, ale ugotowane na twardo. Nie wiem, czy uda mi się kiedykolwiek zrobić carvingową pracę bez jaj...

Miałam zamiar zrobić jeża, ale jak już zrobiłam w jajku dziurki na ,,pieprzne” oczęta, to miałam dość. Jedno ziarenko wepchnęłam za głęboko i wyglądałby na zwierzątko po ,,przejściach”. A jak pomyślałam, że jeż ma mieć szczypiorkowe kolce, to odechciało mi się dziubania całego jaja patyczkiem... No bo jak wepchnęłabym kolce ze szczypiorku w takie malutkie dziurki? A szczypior jak na złość gruby?! E, tam... Wszystkie produkty już były tak zmaltretowane, jak panny ,,lekkich obyczajów” po nieprzespanej nocy... Zrobiłam więc ślubną fotografię zajęczej, czy też króliczej młodej parze. On w kapeluszu, a ona z rozpuszczonymi włosami, bo zabrakło ,,materiału” na welon... Ale para wygląda na szczęśliwą, nie wspominając o mojej radości;) Może to nieładnie obgadywać, ale panna młoda ma nieślubne dziecko. Zapewne nie z zającem, bo bardziej podobne do bałwana... W trakcie sesji fotograficznej małego wysłali na narty, żeby nie wepchnął się między nich, bo dopiero byłby ,,przypał”?

No, ale po zabawie w fotografa postanowiłam zrobić jeszcze drugą pracę. Czyli tę pierwszą;) Nie wiem, dlaczego tak mi te jajka ostatnio siedzą w głowie? Przecież nie lubię wielkanocnych świąt... Ale oczywiście sięgnęłam po to jajo, tyle że dla odmiany styropianowe. Pomalowałam zieloną farbą jakieś tam listki, na nie przykleiłam cekiny, a puste miejsca pokropkowałam. Zapewne doskonale wiecie, kiedy kropkuję? Jeśli nie, to przypomnę, że wówczas, kiedy brak mi pomysłów, albo jestem ciężko znudzona niczym mops. No, ale udało mi się zrobić wielkanocny stroik z jajem w roli głównej, sfotografować go i jeszcze napisać posta?! No, dzisiaj, to jestem z siebie dumna, jakby mi ktoś ,, w kieszeń narobił”;) To co? Zaczynać pokaz prac, czy jeszcze coś napisać? No nie, to już byłaby przesada. Bo komu chciałoby się czytać tyle głupot... Co innego felietony. W nich mogę popuścić wodze fantazji, mogę komuś wsadzić szpileczkę w najbardziej czułe miejsce, by pozostał na długo w pełnym rozkroku, zrobić kogoś w ,,balona” etc. A w normalnym poście, mogę jedynie ,,posmęcić” tak, jak dzisiaj np. o jajkach...

A teraz zmienię kolejność. Pokażę wielkanocny stroik, a potem króliczą parę, i potomka króliczki ok? A następnie pokażę Wam fotkę tego, co zostało z króliczej familii... Czyli moje dzisiejsze śniadanie;) Na odchudzenie byłoby w sam raz, gdyby nie dodatek majonezu... Do tej pory mam brzuch prawie pod brodą, a jajka w gardle;) A więc, obie prace zgłaszam do zabawy u DANUSI. Mam nadzieję, że jej ,,głodomorom” nie przybędzie na wadze, ale gorzej ze mną... No to do dzieła! 
 





 
 No, a teraz ślubna fotografia młodej pary i ich małego ,,brzdąca";)




I na zakończenie to, co zostało z nowożeńców i ich ,,potomka";) Bomba! Ale kaloryczna niestety...


 

wtorek, 31 marca 2015

Wielkanocna końcówka



Zbrzydły mi niesamowicie te wielkanocne prace... No, ale już powoli  przestawiam się na inny ,,tor”. Ale muszę Wam jeszcze pokazać ostatnie ,,dzieła”, czyli jajko z papierowej wikliny robionej ,,moim sposobem”, ozdobione malutkimi różyczkami z zimnej porcelany, jajko ze sklejki ozdobione techniką decupage no i karteczki;)

Fajnie się robi te karteczki, ale nie jestem na tyle wprawiona, żeby robić je tak cudacznie i sprytnie, jak robią to ,,karteczkowe dziewczątka”;) Ja jestem na razie na etapie przedszkolaka, bo umiem tylko przyklejać elemenciki;) No i jeszcze wiem, do czego służą maciupeńkie, samoprzylepne kwadraciki;) A jeszcze do niedawna nie wiedziałam...Czyli, już dużo wiem;) Także po świętach zrobię inną karteczkę z tych cudowności, które dostałam od Reni;) Oczywiście tematycznie nie związaną z żadnymi świętami.

Przyzwyczailiście się zapewne, że zawsze sporo piszę, ale dzisiaj nie mam na to czasu, bo jeszcze czeka mnie zrobienie wielkanocnego stroiczka... Także jeszcze nie koniec tych wielkanocnych ,,okropieństw”... Pokażę Wam w tym poście trzy prace, bo po świętach biorę się za inne rzeczy.

Kiedyś obiecałam Wam, że pod każdym postem zamieszczę jakiś dowcip. A, że posty moje nie są krótkie, bo jak się ,,rozhuśtam” z pisaniem, to nie wiem, kiedy skończyć – zapomniałam o dowcipach. Ale będę się starała je zamieszczać chociażby w co drugim poście. Jak nie zapomnę;););) No to na zakończenie dowcip, a potem zdjęcia moich prac. 

Klient pieniąc się ze złości wpada do sklepu. - Co za materiał mi Pan sprzedał?! Krawiec powiada, że to najgorsza tandeta! - Co tu gadać – uspokaja sprzedawca. – Pan jest po prostu szczęściarzem. Ma Pan tylko trzy metry tej tandety, a ja cały magazyn...

Jeszcze jutro, bądź po jutrze pokażę Wam stroik i koniec z wielkanocnymi ,,tandetami”. I będę w lepszej sytuacji, aniżeli sprzedawca z dowcipu, bo moja ,,tandeta” poleci tu i tam, a ja będę miała pusto w swoim ,,magazynie”;););) Pozdrawiam Was cieplutko;)