Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdobione butelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdobione butelki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 kwietnia 2017

Bombardierski cel





W tym miesiącu, to już całkowicie się pogubiłam z zabawami. Dzięki Bogu, że biorę udział tylko w dwóch, bo w przeciwnym razie mój blog poświęcony byłby jedynie pracom, które tworzyłabym do zabaw. A przecież zakładałam bloga nie po to, żeby wszyscy dookoła mnie inspirowali? Ja również mam wiele twórczych pomysłów i chciałabym się nimi ze wszystkimi dzielić;) Oczywiście do zabaw  nikt nikogo nie zmusza, ale wybrałam tylko dwie z uwagi na fakt, że obie organizatorki wyjątkowo darzę ogromną sympatią:)

Wracając do tematyki zabaw, dzisiaj pokażę Wam swoje bombardierskie umiejętności. No bo, DANUSIA wymyśliła ,,przeinaczanie” plastikowych butelek. Pomysł super, ale dosyć długo dumałam, co by tu zrobić z butelki? Kiedyś zrobiłam kilka fajnych rzeczy, ale tym razem moja łepetyna wzięła urlop ,,na żądanie”? I to bez mojej zgody?! I ,,urlopuje” sobie tak już od pewnego czasu, a ja niedość że mam tyły w komentarzach na ulubionych blogach, to jeszcze robią mi się tyły w zabawach?! A na dodatek zupełnie zapomniałam, że u Danusi jest jeszcze druga zabawa w kolorki?! Czyli biorę udział w trzech, a nie dwóch zabawach? No i co byście z taką łepetyną zrobili? Ja bym urżnęła przy samym ,,kuprze”;) Tylko, żeby ona była cudza...

Żeby nie rozpisywać się już na temat mojej ,,urlopowiczki”, pokażę Wam, jak ,,zbombardowałam” plastikową buteleczkę po kefirku;) Oczywiście, moja ,,wczasowiczka”, no przecież nie ja -  zapomniała o sfotografowaniu butelcyny przed przystąpieniem do pracy... Dobrze, że jeszcze udało mi się cyknąć fotkę po ścięciu górnej części... Mam nadzieję, że organizatorka zabawy wybaczy mi to... No przecież, to nie z mojej winy... Oczywiście przy pomocy,,urlopowiczki” wymyśliłam, że będzie to wazonik na małe kwiatuszki np. konwalie;)

Butelkę pomalowałam farbą w kolorze miedzi. A następnie przykleiłam pestki dyni. Tak byle jak, aby coś tam na niej było... Potem malowałam to wszystko jeszcze trzy razy i muszę przyznać, że w rzeczywistości wygląda fajnie?! Nawet nie przypuszczałam, że praca robiona na ,,wariata” będzie tak ładnie wyglądała? Ale zazwyczaj tak jest, że wszystko, co się robi w tempie ekspresowym wychodzi najlepiej;) Już nie raz się o tym przekonałam. A teraz pokaże Wam swój wazonik z butelki po kefirze. Oczywiście najpierw pokażę kawałek butelki, następnie ozdobioną pestkami dyni i efekt końcowy. 









No i co? Może być? W tym tygodniu pojawią się jeszcze trzy moje posty, bo przecież czekają na mnie dwie zabawy? Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają;) Oczywiście nadrobię zaległości u Was, jak moja ,,urlopowiczka” przestanie się lenić;););) Bo już dłużej nie mogę tego tolerować;););)
 



sobota, 11 października 2014

Znowu butelki, niestety...



Witajcie dziewczątka;)

Długo mnie tu chyba nie było... Tzn. byłam, ale nic nie robiłam, poza przeglądaniem Waszych blogów, dodawaniem komentarzy etc. Jeśli którąś z Was pominęłam, to najmocniej przepraszam... Obiecuję, że nadrobię zaległości;)

Pisałam kiedyś, że koniec z butelkami. I pewnie dotrzymałabym słowa, gdyby nie słabość do nich. No, bo szkoda było mi ich wyrzucić, zwłaszcza że znowu brakuje mi pomysłów. Może nie tyle pomysłów, co czasu. Wciąż do załatwienia mnóstwo spraw, których wręcz nie znoszę?!  A tak bardzo chciałabym zrobić coś konkretnego...

Mam chęć na namalowanie obrazów farbami  olejnymi, na spróbowanie zrobienia czegoś z masy solnej, bo nigdy tego nie robiłam, zrobienia czegoś z papierowej wikliny,z której udało mi się na razie zrobić jedynie kółeczko, czy zrobienia jakichś postaci. No właśnie, te postacie już widzę, ale nie wiem, jak zrobić im postarzałe twarze, które do złudzenia przypominałyby twarze żywych, starszych  osób...

Ano, właśnie przypomniało mi się, że nie wiem, gdzie i kiedy trafiłam na fantastycznego bloga http://artystyczne-ciekawostki.blogspot.com/, który zawiera wszystkie informacje, które mnie bardzo fascynują;) Trafił mi się, jak ,,ślepej kurze ziarno”;) Bo zawiera wskazówki, których właśnie mi brakowało?! Bardzo cieszę się z tego powodu;)

Myślę też, o wzięciu udziału w wyzwaniu Danusi http://danutka38.blogspot.com/ .Już mam nawet przygotowanych parę rzeczy tzn. na razie elementów, z których postaram się wykonać pracę z brązami, których w ubiorach akurat nie lubię, bo wiadomo, że jako ,,szesnastka”wyglądam w nich niezbyt ciekawie, ale ogólnie lubię ten kolor  jako ,,coś tam”;)

No i lubię, a raczej kocham (tylko bez kudłatych myśli) Dorotkę http://dorotamakota.blogspot.com i jej łaciatego ,,sierściucha”, bo jak nie kochać  tego ,,stworzenia”, czyli Dorotki, która raz ,,opierdaczy”, a drugim razem  ,,cukruje”;) No i jak się okazuje, Dorotka mieszka trzydzieści kilometrów ode mnie, a może nawet mniej, więc jest szansa na spotkanie i bliższe poznanie się;) Takich, mieszkających blisko mnie osób ,,wyczaiłam” więcej, więc może wspólnie z Dorotką (już nawet z jej słodkim ,,sierściuchem”) zorganizujemy jakieś spotkanie? Przecież to tylko dwadzieścia minut jazdy...

No, ale nie będę się dzisiaj rozpisywała, bo chcę Wam pokazać trzy butelczyny (oczywiście na razie puste), ale ozdobione moimi własnymi rękoma. Pierwsza (po ,,Panie Tadeuszu” jest malowana białą farbą akrylową o oklejona białą koronką. Oczywiście nakrętka znalazła miejsce w koszu na śmieci, a buteleczka będzie miała ładny, jaśniutki koreczek. No akurat nie włożyłam go, kiedy robiłam fotki, ale na bank będzie.

 



















Buteka ozdobiona koronką








 

 
 












Druga butelka jest wykonana metodą decupage. Czyli, najpierw pomalowałam ją białą, acrylową farbą, a potem nakleiłam wycięte z serwetki różyczki. No i chyba wpadłam na dobry pomysł, bo nie kleiłam kwiatków, tylko nałożyłam na butelkę i od razu pociągnęłam lakierem. Myślę, że to dobry pomysł, bo różyczki nie dostały ,,zmarszczek”, tak jak podczas podkładu z kleju. I teraz zawsze będę stosowała tę metodę.




 
 




















Trzecią butelkę zrobiłam tym samym sposobem. Fajny efekt uzyskałam po przeciągnięciu ich pędzlem z lakierem, bo kolor lekko rozmył się, tworząc niebieskie cienie. Co prawda, trochę nieudane są fotki butelek, ale nie zawsze wszystkie muszą być piękne, prawda? Czasami trzeba coś ,,schrzanić”... 




























No i teraz wszystkie trzy;) A ocenę, pozostawiam Wam, moje dziewczątka;) Jestem bardzo ciekawa, która z tych trzech butelek najbardziej się Wam podoba?