Obiecałam , że pokażę kolejny exploding box. I oczywiście wywiązuję się z obietnicy;) Powstał, tak jak poprzedni w kwietniu, ale nie miałam czasu na ,,pokazy";) Podoba mi się ta pracochłonna technika. Myślę, że obdarowanym również:)
I na zakończenie dwa pudełeczka;)
Jak uciec od szarej rzeczywistości i wszelkich problemów dnia codziennego? Najlepiej przenieść się do oazy spokoju, gdzie można oddać się wszystkim swoim pasjom... To naprawdę najlepsze panaceum na wszystko!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exploding Box. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exploding Box. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 15 października 2019
wtorek, 1 października 2019
Eksplodujący upominek
Robiony w kwietniu exploding box na rocznicę ślubu poszedłby w zapomnienie... A tak naprawdę
zrobiłam dwa. Jednakże dzisiaj będzie tylko jeden. Drugi
następnym razem;)
poniedziałek, 24 września 2018
Exploding box dla chłopca
Dawno mnie tu nie było... Ale za to zrobiłam kolejne
eksplodujące pudełeczko. Tym razem na pierwszą rocznicę urodzin chłopczyka.
Dlatego też dominuje niebieski kolor. Pudełeczko od podstaw wykonałam własnoręcznie,
a w środku umieściłam maleńki torcik ozdobiony różyczkami i dziecięcymi stópkami
z zimnej porcelany. No i przy okazji dołączę do zabawy u ANI, bo trzymiesięczna
przerwa, to chyba trochę za długo...
środa, 11 kwietnia 2018
Eksplodujące pudełeczko
Zawsze podziwiałam ozdobne pudełeczka
o nazwie exploding box... Nawet nie śniło mi się, że kiedyś uda mi się takie
zrobić, bo uważałam, że to zbyt trudne... Nigdy nie próbowałam zmierzyć
się z tą techniką, bo nie wierzyłam, że mi się uda? I udało się! A dlaczego? Bo
zaszła taka potrzeba. Czyli powiedzenie
cyt.: ,, nie święci garnki lepią” w moim przypadku znalazło odzwierciedlenie.
Kiedy dowiedziałam się o chrzcie prawnusi mojej ponad dziewięćdziesięcioletniej sąsiadki, postanowiłam zrobić coś, co będzie pamiątką dla malutkiej Rozalki. Coś, co oprócz życzeń będzie zawierało jakieś cenne, życiowe wskazówki czy przesłania... Kartka z tej okazji nie zmieściłaby tego wszystkiego... Dlatego za wszelką cenę, kosztem snu i czasu zrobiłam exploding box. Bardzo chciałam zrobić sąsiadce przyjemność, aby w dniu chrztu mogła podarować prawnusi nie kupny album, nie kupną kartkę, tylko coś innego, coś w czym będzie mogła przekazać Rozalce wszystko to, co by chciała;)
Może trudno Wam będzie
uwierzyć, ile czasu mi to zajęło, zwłaszcza tym, którzy wykonują tego typu prace.
Zajęło mi to w sumie dwanaście godzin! Oczywiście z przerwą na sen;)
Najtrudniejsze było dopasowanie górnej części, ale poradziłam sobie. No i
oczywiście wszelkie przymiarki, co by tu przykleić na pięciu elementach
pudełeczka, potem zdobienie boków, górnej części etc. Bardzo pracochłonna
technika, ale przyznam szczerze,że bardzo mi się spodobała;) Także na pewno
jeszcze nie raz do niej powrócę;) A teraz pokażę Wam swoje dzieło. Zrobiłam
dużo zdjęć explodingu w różnych ujęciach, by pokazać wszystkie elementy. Mam
nadzieję, że Was nie zanudzę;)
Dziękuję bardzo wszystkim,
którzy zaglądają do mojego bloga, a zwłaszcza tym, którzy pozostawiają po sobie
ślad w postaci komentarza;) Zaś ze swojej strony przepraszam, że nie komentuję
u Was, ale na razie brak mi na to czasu... Jestem szczęśliwa, kiedy znajdę
chwilę na zrobienie czegoś i napisanie jakiegoś krótkiego posta, chociażby w
dwóch zdaniach...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
