Mój blog powstał ponad rok temu. Cieszyłam się, że dałam
radę stworzyć go sama, bez niczyjej pomocy... Cieszyłam się z każdego komentarza
dodanego do mojego bloga, bo miałam satysfakcję
z tego, że ktoś do mnie zajrzał? Po pewnym czasie, zaczęły mnie interesować
blogi z konkursami, wyzwaniami itp. zabawami. Nie zaprzeczam, że w niektórych
brałam udział. A, że nigdy nie wygrałam,
to potraktowałam to zupełnie tak samo ,
jak mój piesek ,,podnosząc nogę”;) Taka
jestem ,,szczęściara”, że nawet moja psina by się uśmiała;) Ale traktuję to wszystko
jako zabawę;)
I nie chodzi mi tu o
wygraną rzecz jasna, bo tak szczerze mówiąc, to zdecydowanie wolę obdarowywać innych... Dla mnie bardziej
satysfakcjonujące jest to, że ktoś może cieszyć się najmniejszym, moim drobiażdżkiem, aniżeli najwspanialszą
nagrodą w jakimś konkursie. Chociaż byłabym większą grzesznicą od biblijnej
Ewki, gdybym nie przyznała się, że kiedyś wygrałam chyba najpiękniejszą nagrodę,
która ,,jak ulał” pasowała do tytułu mojego bloga. Wymogiem był pierwszy
komentarz na blogu Joli
i akurat się ,,załapałam”;) Od Joli otrzymałam wówczas fantastyczny pędzelek i pięknie ozdobioną puszeczką;)
Wracając do blogowania, to gdybym nie ,,wybebeszyła” z siebie
tego, co mnie najbardziej ,,nurtuje” to
nie byłabym sobą. Nie wiem, jak będzie reakcja innych blogerek, ale ja zawsze piszę
to, co mi ślina na język przyniesie. Bez względu na skutki. Czy ktoś obrazi się
na mnie, czy nie – to już nie moja ,,broszka”. I wkurza mnie to, że gdzie nie
zajrzę, to wszędzie same konkursy ?! I pojawiły się tak szybko, jak ,,stonka na
ziemniakach?!” A na dodatek a’la Danutka, czy Ilonka?! No bo wiadomo, że skoro u nich ,,ruch, jak w ulu”, to czemu nie
założyć takiej samej zabawy, by zwabić do siebie , jak najwięcej osób?! Zastanówmy się, czy na tym polega ,,wypracowanie”
sobie bloga? Moim zdaniem chyba nie...
Wybaczcie mi to, ale jestem taka, jak jestem... Nie lubię
,,papugowania”, ,,plagiatów” etc. Gdybym miała zamiar zorganizować swoją zabawę,
czy konkurs – zrobiłabym to zdecydowanie inaczej, czyli w taki sposób, aby był inny od tych, które istnieją już od dawna... Być może jestem w błędzie, ale mój honor nie
pozwala mi na taki rodzaj ,,plagiatowych zabaw”. Jeżeli coś wymyślę, w co
bardzo wątpię – to na pewno nie zabawy ,,kolorystyczne” itp. Mam mnóstwo
pomysłów, ale nie ,,kopiowanych”... I
na razie na pewno nie wprowadzę ich
na swojego bloga, bo wolę ,,prawdziwy”, a nie ,,sztuczny „ ruch na swojej stronie.
Oczywiście nie odnosi się to do bloga Danusi, czy Ilonki, bo one już dawno
,,zapracowały” sobie na organizację tego
typu zabaw.
No i ,,wybebeszyłam” z siebie prawie wszystko, co nie znaczy,
że macie zaprzestać zabaw, konkursów etc. Nikt Wam tego nie zabrania, bo to są
Wasze blogi, a moje myśli, które ,,wyrzuciłam” z siebie, możecie traktować z ,,przymróżeniem oka”. Bo to są tylko moje
myśli, moje przemyślenia, którymi właśnie z Wami się dzielę;) No i na
zakończenie pokażę Wam swoje ,,dzieła”, które zawsze trzymam w zapasie na ,,czarną godzinę”. I czekam
na komentarze dotyczące moich wywodów, bo nie wiem, czy mam rację, czy nie?
A teraz pokażę Wam swój ,,paluszkowy” świecznik. Nazwałam go ,,paluszkowy”, bo wygląda zupełnie
tak, jakbym posklejała słone paluszki;) A wykonany jest z papierowej wikliny i
ozdobiony kwiatuszkami z zimnej porcelany;)


