niedziela, 21 grudnia 2014

Drzewko szczęścia



Długo myślałam, co by tu ,,skonstruować” na grudniowe wyzwanie Danusi http://danutka38.blogspot.com/2014/12/cykliczne-kolorki-grudzien.html  Jak zwykle, nie wyrabiam się i do cyklicznych kolorków daję pracę w ostatniej chwili... No, ale przecież liczy się fakt, że w ogóle coś tam skleciłam, a nie kiedy wrzuciłam ,,żabie na pożarcie” prawda?



Nie przepadam za kolorem szarym, a już posrebrzanym? Lepiej nie mówić... W ogóle nie lubię żadnych ,,świecidełek”... No więc, czasu nie będę traciła by wymyślać jakieś tam frazesy, bo kolor szary kojarzy mi się np. z szarą myszką, szarą rzeczywistością i tanim, szarym papierem toaletowym;)

Ale chcąc wziąć udział w zabawie, musiałam połączyć kolor szary ze srebrnym, bo takie są wymogi organizatorki Cyklicznych kolorków, czyli Danusi. Na szczęście znalazłam ramkę ze styropianu, więc jak zwykle zrobiłam obrazek. I wcale mi się one nie znudziły,  bo fajnie się je robi;)

Oczywiście pomalowałam ją szarym kolorem, nieco ciemniejszym od obrazka, aby zgodnie z zasadami parę tych odcieni szarości było. Na obrazek nakleiłam zasuszoną łodyżkę jagodziny, łupinki orzeszków i obramowałam srebrnym reliefem. ,,Objechałam” nim jeszcze listeczki, bo bałam się, że może tego sreberka będzie za mało i Danusia ,,pogoni mnie do diabła”;)

Podczas lakierowania całości, sypnęłam na brzegi ramki trochę srebrnego brokatu. I tak powstał mój obrazek, któremu nadałam nazwę ,,Drzewko szczęścia”. Szczęścia zapewne mi ono nie przyniesie, bo nie mam szczęścia i już?! A jak ktoś nie ma szczęścia, to nawet w drewnianym kościele mu cegła na głowę spadnie... Ale przynajmniej mam satysfakcję, że nie zawiodłam Danusi;)

A teraz oglądajcie i komentujcie jak sobie chcecie, a ja tymczasem dokarmię Dautkowego  ,,głodomora”;)
 





















Ostatnią fotkę dałam w zbliżeniu, żeby ktoś nie napisał cyt.,, nie widzę sreberka";)


sobota, 20 grudnia 2014

Symboliczne stroiki



Witajcie dziewczątka;)

Zdziwione pewnie jesteście, że dzisiaj zamieszczam posta tak wcześnie? Sama jestem zdziwiona? Bo zazwyczaj robię to późnym wieczorem lub nocą. Ale wczoraj musiałam ,,na biegu” zrobić dwa świąteczne stroiki. Jeden na stół, drugi na grób bliskiej mi osoby, czyli mojego teścia, który ,,odszedł” trzy miesiące temu...

Szczerze mówiąc, zbrzydły mi te świąteczne ozdoby, bo pełno ich wszędzie, ale zrobić musiałam. I sama byłam zdziwiona, że udało mi się je zrobić w ciągu czterech godzin? Do ozdoby ich użyłam  szyszek, włoskich orzechów i żołędzi,  które pomalowałam złotą farbą, suszonej jarzębiny, brokatu, dzwoneczków itp.
Oczywiście stroik na stół wykonany jest  Danutkowym http://danutka38.blogspot.com/ sposobem, bo miałam okazję jej cacko podejrzeć na żywo i będzie u mnie w tym roku stało na honorowym miejscu. Co prawda, w moim stroiku nie ma różyczek z zimnej porcelany, bo jeszcze nie próbowałam z niej niczego robić, ale zastąpiłam je szyszkami;) Zimną porcelaną pobawię się na spokojnie w wolnej chwili. Pokazuję trzy zdjęcia stroika, bo w ostatniej chwili dodałam gałązkę tui. Ten stroik dostała dzisiaj moja teściowa, by ozdobił jej wigilijny stół i dodał choć odrobinę radości...





















Stroik na cmentarz wykonałam z większych szyszek. Przy świeczniku ułożyłam laskowe orzechy, a luki między szyszkami wypełniłam gałązkami tui. Z boku przykleiłam listek gwiazdy betlejemskiej, a w jego środku umieściłam pomalowanego na czerwono żołędzia. Przykleiłam też jasno- fioletową kokardkę z dzwoneczkami, żeby nie był taki smutny...

Zapewne zastanawiacie się nad złotą rybką, umieszczoną na brzegu stroika. Otóż mój teść uwielbiał wędkowanie. To on i mój małżonek zaszczepili we mnie to zainteresowanie. Zawsze razem jeździliśmy na ryby... Byliśmy razem jeszcze w czerwcu tego roku... W październiku byłam już tylko z mężem. Patrząc na wodę, słuchając śpiewu ptaków – dyskretnie ocierałam łzy... Bardzo brakowało mi obecności teścia. Pamiętam, jak bardzo cieszył się, kiedy przyjeżdżaliśmy skoro świt i zabieraliśmy do nad wodę... Jak bardzo cieszył się, kiedy i mnie po raz pierwszy udało się złowić rybkę. Pamiętam wszystkie jago rady i wskazówki.  Bardzo trudno pogodzić się z tym, że już nie będzie nam towarzyszył...




stroik świąteczny na grób



To dlatego zrobiłam tę malutką złotą rybkę, jako symbol naszego wspólnego zainteresowania, wspólnych wypadów na ryby. Chciałam, żeby ten stroik był wykonany moimi rękoma i zawierał coś ode mnie...  

czwartek, 18 grudnia 2014

Moja czwarta nominacja



Po raz czwarty zostałam nominowana do nagrody Liebster Award. Tym razem nominowała mnie Ewelinka http://moja-rozowa-szybka.blogspot.com Pomimo przedświątecznej ,,gorączki”, którą określam niekiedy ,,zbiorową psychozą”, powoli już i mnie dopadającą, postanowiłam odpowiedzieć na  pytania Ewelinki, by nie sprawić jej przykrości... 
Wiadomo, że przed świętami, nikt nie będzie zawracał sobie ,,gitary” odpowiedziami na pytania i formułowaniem swoich pytań, dlatego ja ,,przekora” postanowiłam zrobić to kosztem wszystkiego;)

Nie wiem, dlaczego Ewelinka między innymi nominowała akurat mnie, ale jestem jej za to bardzo wdzięczna;) Dziękuję Ci bardzo Ewelinko;)  Chociaż zastanawiałam się nie raz nad tym, jaki cel mają te nominacje? Czy nominującym osobom akurat przypadł do gustu dany blog, czy też celem jest ,,wsparcie” tych kiepskich? Czemu to służy? No, nie wiem? Dlatego zadaję to pytanie? Co prawda, to uwielbiam odpowiadać na pytania, bo swego czasu moja praca wymagała zadawania pytań innym... I to często bardzo kłopotliwych;)
No to pokrótce przedstawię zasady. Idę na łatwiznę i kopiuję je od Ewelinki. Cyt.:  
 ,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

A teraz moje odpowiedzi na pytania Ewelinki;)

1. Największy projekt, który zrealizowałaś ?
Hm... Trudne pytanie, bo pierwsza myśl, która wpadła mi do głowy – to moje dzieci. Ale ja ich przecież nie projektowałam, tylko wyobrażałam sobie przed ich narodzinami, jak będą wyglądały, do kogo będą podobne etc. Ale z góry wiedziałam, że do mnie i się nie pomyliłam, czyli ta odpowiedź odpada. No nie wiem, o jaki projekt chodzi? Domyślam się, że nie achitektoniczny... Gdyby w pytaniu zamiast określenia ,,projekt”  brzmiało słowo ,,cel”, to byłoby mi prościej odpowiedzieć. To może odpowiem pod tym kątem... Chciałam wydawać  własną gazetę. Wydawałam. Ale do zbierania reklam się nie nadawałam, bo nie potrafię ,,skamlać”, więc,,splajtowałam”. A więc wygląda na to, że założenie bloga było najlepszym wyjściem. A międzynarodową, prasową ,,legitkę” posiadam jakby co...

2. Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
Chirurgiem. Dlatego wszystkie moje pluszowe miśki, miały wciąż rozpruwane i zszywane brzuchy. A potem musiałam sprzątać trociny...Później chciałam być ginekologiem. Ale moje lalki nie miały tego, w czym mógłby ,,grzebać” lekarz tej specjalizacji... Szkoda, bo niezłą ,,kasę” bym dzisiaj robiła;) Potem chciałam być piosenkarką. Odstawiałam w domu takie ,,arie”, że wszystkim puchły głowy. Moim mikrofonem był wówczas sznur od żelazka. Ale miałam tak donośny głos, że w elektrowni na bank mnie słyszeli;) No, ale jako ośmiolatka zakwalifikowałam się do wojewódzkiej olimpiady piosenki młodzieżowej. A mnie do młodzieży przecież było jeszcze daleko? Śpiewałam piosenkę Anny German ,, Być może”. Zakwalifikowałam się do następnej olimpiady. Nie pojechałam, bo ,,zeżarłaby” mnie trema i ciągle podczas jakiegoś występu opadały mi szelki od kusej spódniczki... Teraz to ,,wyparłabym” niejeden kabaret;)

3. Największe marzenie dzieciństwa?
Prawo  jazdy i nawet wrak samochodu... Byleby mu się tylko kółka kręciły;) Wyobrażałam sobie siebie za kierownicą od najmłodszych lat. Chciałam być takim ,,drogowym piratem” , bo pasjonowała mnie szybka jazda. I moje marzenie spełniło się dwadzieścia lat temu. Także  ,,piratuję”, ale jak jadę sama,  bez pasażera. Bo już raz miałam w samochodzie ,,bladego” jak pergamin małżonka, kiedy jakaś nastoletnia ,,dziewoja” zapomniała o włączeniu kierunkowskazu w momencie, kiedy ją wyprzedzałam;) Gdybym miała opóźniony ,,zapłon”, dzisiaj nie odpowiadałabym na te pytania...

4. Twój sposób na relax po męczącym dniu ?
Gin z tonikiem, dobra, domowa naleweczka, żeby ,,łepetyna się pocieszyła” albo ,,prasowanie” poduszki w łożeczku;) Najlepszy relaks...

5. Książka czy film ?
Jedno i drugie. Tylko blogowanie mi ostatnio na to nie pozwala. Bo trzeba być naprawdę porządnie,,szurniętą” osobą, żeby prowadzić trzy blogi?! No, ale taka jestem, jaka jestem i nic na to nie poradzę? Zawsze potrafiłam komplikować sobie życie i to nieźle;)

6.  Podróż w czasie - Przyszłość czy przeszłość ?
Dziwaczne pytanie... Ale odpowiedzieć muszę... O przyszłości nigdy nie myślę. Koń ma dużą głowę, niech myśli. Cieszę się każdym dniem, bo każdy coś innego przynosi. Więc, nie mogą niczego planować, bo nie wiem, co spotka mnie jutro? Przeszłość wspominam mile. Żałuję jedynie, że kiedyś nie miałam tego rozumu co teraz;) Wywróciłabym cały świat do góry nogami! A może zostałabym prezydentem? Wow!!!!! Ale bym ,,przekręcała (p)osłów?!

7. Masz możliwość poznania ważnej osobistości znanej na całym świecie. Kto to by był  ?
Możliwość poznania mam. Jak najbardziej. Ale jeszcze nie  poznałam. Bo i po co? Żeby  ,,spienić” ważniaka? Przecież takie spotkanie ,,bliskiego stopnia” ważniaka ze mną, doprowadziłoby do gorszej tragedii, aniżeli najbardziej zabójczy wybuch wulkanu w Indonezji ;) Ach, dopiero teraz zrozumiałam pytanie?! Kto byłby tą ważną osobistością, znaną na całym świecie, którą chciałabym poznać? Przepraszam, ale nie ,,załapałam” o co ,,biega”... Tzn. odwrotnie zrozumiałam. No to już odpowiadam. Oczywiście, chciałabym stanąć ,,oko w oko” z byłym premierem;) No, co? Nie znana osobistość na całym świecie? Przecież ja nie ,,grabię liści” do siebie... O, albo chciałabym poznać Władimira P. Ciekawa osóbka... A jeszcze bardziej ciekawi mnie, co mu tam świta w łysej ,,łepetynie”...  A, zresztą czy w ogóle istnieją ważniejsze osobistości ode mnie? No, jeszcze chciałabym poznać Boga, jeżeli nie daj boże istnieje... Nie, już więcej nie odpowiadam na to pytanie, bo mi się wreszcie jakiś ,,ważniak” dobierze tam, gdzie może i mógłby, ale ja nie chcę...

8. Najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiłaś ?
No zrobiłam ją już odpowiadając na w/w pytania?! Bo chyba wszyscy, wszystko już o mnie wiedzą?! Nawet to, co myślę... O, przypomniało mi się jeszcze, że kiedyś zadzwoniłam do żony mojego dobrego kolegi.  Zapytała mnie kim jestem? Powiedziałam, że  kochanką jej męża. A ona mi na to, że jest jego żoną!!! To ja jej na to, cyt: ,, Co za brednie, przecież on mi mówił, że jest pani jego gosposią?! Oczywiście zrobiłam koledze głupiego psikusa, którego długo nie mógł mi wybaczyć, ale po jakimś czasie zapomniał. Szaleństwo, to zbyt delikatne określenie do tego, co zrobiłam. Przecież mogli się przez to rozwieść?! A może szkoda... Bo z chłopaka było niezłe ,,ciacho”;)

9. Największy psikus jaki Ci sprawiono ?
Jeszcze nie narodził się taki, co sprawiłby mi jakiegoś porządnego ,,psikusa”;) No nie wiem, czy sprawiono mi jakiegoś ,,psikusa”, czy nie? Nie. Raczej nie. Ach, tak! Sprawiła mi go koleżanka, która miała być świadkiem na moim ślubie. Dwie godziny przed ślubem, zadzwoniła i mówi mi, że właśnie chodzi po sklepach i szuka jakiejś fajnej kiecki, a jeszcze zapytała ,, to którego dnia ten ślub i o której godzinie”?! Zbaraniałam. Ja już czekam ,,wysztafirowana” a ona dopiero szuka kiecki?! No trudno – pomyślałam. Najwyżej ktoś ją zastąpi. Kiedy znaleźliśmy się pod USC – drzwi otworzyły się, a w nich moja ,,żartownisia” zapraszająca nas do środka?! No i czy takiej nie należałoby ,,dokopać”? Tego ,,psikusa” uwieńczyłyśmy jednak w inny sposób;)

10. Wolny czas - aktywnie czy leniwie ?
Jak najbardziej aktywnie! A co, nie widać? Kto zarywałby noc, żeby odpowiadać na tak trudne pytania? Kto wołałby ślęczeć przed kompem, zamiast wtulić się mężulkowi pod pachę? Kto zamiast robi porządki przed świętami, traciłby czas na publiczną  ,,spowiedź ”? No, chyba tylko ja?! Czyli wniosek wysnuwa się sam. Wolny czas – spędzam zbyt aktywnie;)

11. Ulubione słodkości to ?
Dobra wódka i filet śledziowy w majonezie. Może być z koperkiem. Dziękuję za pytania. Myślę, że odpowiedziałam na nie prawidłowo i wyczerpująco. Jednym słowem: ,,cała ja”. Ale, to mały ,,pikuś”;) Czekam na ,,mocniejsze” pytanka;) Może z innej dziedziny życia... Dam sobie radę, nie martwcie się;) A swoją drogą, to nie wiem, dlaczego tak często mnie nominują?! Czyżby kojarzono mnie z serialową Halinką Kiepską?

 A teraz moja kolej na nominacje. Odpowiedzi możecie udzielić, kiedy chcecie. Jeśli nie macie ochoty, to ,,buczeć” nie będę;) A więc nominuję:


A moje pytania brzmią:
1.       Dlaczego kobieta uważana jest za płeć słabszą?
2.       Jaki typ mężczyzny najbardziej Ci imponuje?
3.       Jak wyobrażasz sobie siebie w wieku osiemdziesięciu lat?
4.       Jak reagujesz na silny stres?
5.       Czym według Ciebie jest jakiegoś typu nałóg?
6.       Co sądzisz o związkach homoseksualnych?
7.       Czy blog jest Twoją ,,odskocznią” od życia codziennego?
8.       Jakie masz plany na przyszłość?
9.       Co motywuje Cię do pracy?/ np. twórczej/
10.   Czy jesteś feministką?
11.   Co sądzisz o mnie i moim blogu?

No to teraz Wy ,,gimnastykujcie się” a idę już ,,lulu”. Bo zaraz będzie świtało, a grzeczne dziewczynki już dawno śpią. Tylko ja jak zwykle tu ,,buszuję” i ,,bałaganię”;) Ciekawe, dlaczego Mikołaj nie przysłał mi rózgi? Połamał ze złości na kolanie, czy co? No to miłej zabawy  Wam życzę ,,dziewczątka”;) I pozdrawiam cieplutko;) Do zobaczenia jeszcze dzisiaj;)



środa, 17 grudnia 2014

Bombkowa galeria



Prezenty od Mikołajów tak mnie pochłonęły, że zapomniałam zupełnie o tym, co mam Wam do pokazania. Po ,,armii Mikołajków” zaczęłam bawić się bombkami – zawieszkami;) Co prawda, wolę malować ręcznie, ale w przypadku większej liczby – niezawodna okazała się technika decupage. Może nie tyle niezawodna, co szybka i łatwa. No przecież trzeba sobie jakoś pracę ułatwiać prawda?

Pomysł na zrobienie bombkowych zawieszek wpadł mi do głowy, kiedy zobaczyłam kółeczka, które mój syn potraktował jako odpady, bo coś tam sobie robił. No więc, szybciutko ,,przechwyciłam” te ,,odpady”, bo już wiedziałam, że można coś z nich zrobić;) A w ogóle, to mam już chyba jakąś obsesję na punkcie wszelkiego rodzaju ,,odpadów”, bo we wszystkim widzę dobry materiał do prac. Tylko czekam, jak domownicy nazwą mnie ,,nurkiem śmietnikowym”;)

Ale wrócę do swoich bombeczek. Z uwagi na to, że kółeczka z jednej strony były białe, musiałam pomalować  drugą stronę. Kiedy wyschły, kombinowałam z serwetkowymi wycinankami. Nie miałam dużego wyboru, bo tylko dwa rodzaje ze świątecznym motywem, więc zmieniałam elementy. Nakładałam na bombki i od razu malowałam lakierem. Lakierowanie powtarzałam kilkakrotnie.

W trakcie pracy, przyszło mi do głowy, że przy dziurce przydałaby się jeszcze jakaś kokardka. Ale jak ją zrobić, żeby było szybko i ładnie? Próbowałam wiązać,ale nie były takie, jak bym chciała?! Dopadłam więc do kompa. Techniki były różne, ale mnie spodobała się technika wiązania kokardki na widelcu. Obejrzałam filmik. No, trochę za szybki, bo przecież musiałam patrzeć nie tylko na rączki pokazujące robienie kokardki, ale i na swój widelec? No i jeszcze jak przeplatać wstążeczkę, by zrobić to cholerstwo?

Znalazłam więc obrazkowy kursik. No i jakoś tam udało mi się zrobić pierwszą. A potem poszło szybko. Niektóre z z bombek udekorowałam tylko kokardką, a do innych dodałam jeszcze dzwoneczki. No bo przecież, każdemu co innego się podoba. Oczywiście nie mogło zabraknąć jakiegoś ,,błyszczyka”, więc do tego celu wykorzystałam złotko i sreberko w żelu. I tak powstała bombkowa galeria.  A teraz pokażę je Wam, bo wcześniej nie mogłam. Ważniejsze dla mnie było pokazanie prezentów od moich Mikołajków;)

bombka zawieszka























I co? Mogą być? W przyszłym roku, będą zapewne lepsze... A teraz zmykam, bo przecież chciałabym jeszcze zrobić parę rzeczy. Ale jeszcze tu wrócę;) No i czeka mnie jeszcze praca szaro- srebrna... Pozdrawiam Was gorąco;)