piątek, 25 stycznia 2019

Ślubne ozdóbki



Jak każda kobieta mam mnóstwo różnych obowiązków. Ale co tam obowiązki w porównaniu z twórczą weną?! Właśnie wczoraj dopadła mnie w momencie gotowania obiadu;) Przecież obiad nie zając i nie ucieknie, a moja wena może mnie błyskawicznie opuścić?! Zamiast patrzeć w garnek widziałam białą ozdóbkę do włosów... I jak najszybciej musiałam ją zrobić?! A w czasie tworzenia przyszła kolejna myśl, że pasowałaby do niej  jeszcze bransoletka...  

I w taki oto sposób, kosztem obiadu wykonałam dwie ozdoby. Czyli spinkę do włosów i bransoletkę. No i sama musiałam być modelem, by pokazać jak wygląda spinka wpięta we włosy? Oczywiście zdecydowanie ładniej wyglądałaby na włosach ciemnych, ale przecież dla jednej czy dwóch fotek nie będę ich farbowała, bo już w ogóle obiadu by nie było... Ale udało się pogodzić jedno z drugim, bo przecież wystarczy zmienić koncepcję posiłku i  wszyscy zadowoleni;)

Oczyma wyobraźni widzę tę spinkę we włosach panny młodej np. wpiętą przy jakimś figlarnym koczku, a bransoletkę na łapce, na której zalśni ,,złoty krążek”;) Bo ozdóbki , które wykonałam idealnie pasują mi do ślubu;) No i tradycyjnie zgłaszam komplecik do zabawy na blogu DIY pt. ,,SYMFONIA BIELI - BIŻUTERIA” oraz do zabawy na blogu SZUFLADY pt. ,,TOTALNA BIEL”. 










P.S. Jakość zdjęć nie jest najlepsza, ale biel wyjątkowo ciężko sfotografować...

środa, 23 stycznia 2019

Wyraz wdzięczności


Zupełnie wyszło mi z głowy, że w ubiegłym roku zrobiłam świecznik w postaci szczęki z zimnej porcelany?! No i zapomniałabym go pokazać... Jest to druga moja praca tego typu. Pierwszą zrobiłam dla naszej blogowej koleżanki ANI, a zobaczyć ją możecie na moim blogu w poście pt.: ,,Francowate złote rybki”;) No i oczywiście dowiecie się dlaczego zrobiłam Ani ,,psikusa”;)

Tym razem jednak nie był to ,,psikus” a wyraz ogromnej wdzięczności dla pewnego Pana doktora. Dentysty oczywiście, bo tylko tych panicznie bałam się od dzieciństwa... Na szczęście ząbki mam w porządku, ale tym razem dziurkę trzeba było ,,załatać”. W związku z tym, padł na mnie blady strach, serce w gardle, w brzuchu ,,przemarsz wojsk” i drgawki, jakbym cierpiała na chorobę Parkinsona... A tak na marginesie: Którą z chorób mieć lepiej? Parkinsona, czy Alzheimera? No jasne, że Parkinsona, bo lepiej choć odrobinę wypić, aniżeli zapomnieć ;)

Po małej dawce humoru wracam do tematu. Po wejściu do gabinetu o mały włos nie zemdlałam, bo ujrzałam młodziutkiego, ale bardzo przystojnego i sympatycznego młodzieńca;) Już miałam zamiar uciec, bo pomyślałam, że taki młodziutki Pan doktor nie da sobie rady z moją dziurką...  Z dziurką w zębie oczywiście;) I bez głupich skojarzeń proszę, bo już widzę wyszczerzone ząbki co niektórych moich ,,złotych rybek”;)

Zakończę może już ten temat by oszczędzić co niektórym monitorów, a poza tym jak zwykle mogę się za dużo rozpisać;) Na zakończenie dodam tylko, że po wizycie w gabinecie dentystycznym, po ,,załataniu dziurki” – przestałam się bać?! I z największą przyjemnością pójdę tam jeszcze raz, jak zajdzie taka potrzeba. Pan doktor nie dość, że przesympatyczny, to dentysta pierwszej klasy?! Dlatego w podziękowaniu za ten profesjonalizm w swoim ,,fachu”, a zwłaszcza za to, że wreszcie przestałam się bać – zrobiłam Panu doktorowi pamiątkę po ,,strachobździlu” ;) Bo przecież słowo ,,dziękuję”, to wg mnie naprawdę zbyt mało...













poniedziałek, 21 stycznia 2019

Tradycyjna biel



Moja kolejna, biała bransoletka powstała wyłącznie z pasmanterii. Środkowy kwiatuszek wykonałam z satynowej wstążki, sklejając wszystkie jego płatki, a w środek wkleiłam perełkę. Kwiatuszki po bokach są mniejsze, też z tej samej wstążki, lecz przeszyte nitką. Całość zamocowana jest na koronkowym paseczku, przeplecionym również satynową wstążeczką;)

Bransoletkę tradycyjnie już zgłaszam do wyzwania na blogi DIY pt.: ,,SYMFONIA BIELI - BIŻUTERIA” oraz do wyzwania na blogu SZUFLADY pt.: ,,TOTALNA BIEL”.



bransoletka wstążka biała kwiatek







sobota, 19 stycznia 2019

Nie daję za wygraną



No cóż... ,,Dałam ciała” wcześniej w styczniowej zabawie u ANI, bo zrobiłam kartki niezgodne z wymogami. Miała być fauna, a ja zrobiłam florę... I Ania ,,wywaliła” mnie z zabawy... Tzn. nie mnie, ale moje ,,kartcyny"... Ale nie dałam za wygraną i postanowiłam poprawić się. Zrobiłam kolejne;) Mam nadzieję, że ,,poprawka” zostanie zaliczona... No po prostu nie zrozumiałam wymogów?! Może zbyt szybko i  nieuważnie czytałam, co do mnie nie podobne, ale zawodowe ,,zboczenia „ zdarzają się np. z przemęczenia;););)

No przecież bywa i tak, że prostych zadań zrozumieć się nie da;) Ale za to jestem szczęśliwa, że Anulka dopuściła mnie do ,,poprawki”;) Chociaż tak naprawdę to nie wiem czy dopuściła, ale ja na siłę tam się wepcham, nawet  jeżeli jej ,,żabon” będzie próbował mnie mnie opluć czy wypluć;) No jakże by to było, żebym najpierw ,,dała ciała” (a na taką ,,rozdawajkę” chyba nie wyglądam) a potem nie naprawiła popełnionych błędów?!

Naprawiłam. Przynajmniej mam taką nadzieję;) Gorzej będzie, jak Anulka znowu dopatrzy się jakiegoś błędu i ,,wypierniczy” mnie z zabawy raz na zawsze... Ale cóż to za błąd? Ile ja ich w całym swoim życiu popełniłam? A ile jeszcze popełnię?! I to takich, których raczej nie da naprawić... Błąd w karteczkowej zabawie Ani, to ,,pikuś” z moimi innymi błędami;) Dzięki Bogu, że należę do osób, których popełnione błędy bawią;););)  Jak w ,,podstawówce” z powagą recytowałam patriotyczny wiersz i popełniłam błąd, to ,,zwiałam" ze sceny na korytarz, żeby ,,wychachać” się do łez;););) I przy tworzeniu tych  karteczek było to samo;););) Anulko, jakby coś było nie tak, to po raz trzeci wielkanocnych  kartek za cholerę nie zrobię, bo ich nie lubię?! Także przymknij choć raz te swoje bystre oczęta... Nie na zawsze broń Boże?! Ale tylko raz w tym cholernym styczniu?!

A teraz pora na pokaz moich ,,dzieł”, których nie trawię... Nie lubię robić żadnych kartek świątecznych, bo mam wówczas dziwną pustkę w głowie? Zaś okolicznościowe uwielbiam;) Ale muszę jeszcze przeboleć miesiąc marzec, bo wytyczne Ani na ten miesiąc pasują mi jedynie do kartek wielkanocnych. No przecież nie zrobię kartki okolicznościowej z jajem, żurkiem, czy pętem kiełbachy?! Ale w lutym wymyślę coś innego;)

A teraz przechodzę do tematu: w pierwszej karteczce dominuje kolor szary, niebieski i biały. W drugiej: brąz , biel i zieleń, a w trzeciej pomarańczowy, fioletowy i biały;) No chyba ,,szefowa" już nie przyczepi się do mnie jak ,,figurka z brązu" do tonącego, a nie płynącego okrętu"?! );););)







środa, 16 stycznia 2019

Natchnienia nie do przewidzenia



Jak widać wena jeszcze mnie nie opuszcza, więc  rodzą się nowe pomysły na tworzenie bransoletek. Tym razem do ozdoby wykorzystałam własnoręcznie robione różyczki z zimnej porcelany i kilka srebrnych zawieszek w postaci listków. Różyczki oczywiście są malutkie, średnica największej – cvzyli środkowej nie przekracza nawet jednego centymetra. Tylko na zdjęciach wydają się duże, bo chciałam, aby wszystkie elementy były bardziej widoczne. I moje linie papilarne też;););)

Rzadko spotykam się z biżuteryjnymi wyzwaniami, więc dopóki trwają tego typu zabawy – staram się tworzyć bransoletki pod ich kątem, czyli zgodnie z wymogami. Tak więc po raz czwarty dołączam swoją pracę do wyzwania na blogu DIY pt.,,SYMFONIA BIELI - BIŻUTERIA” oraz do zabawy na blogu SZUFLADY, gdzie trwa również zabawa pt.:,,TOTALNA BIEL”.

A że, na obydwóch blogach zabawa trwa do 31 stycznia, dało mi to możliwość  wypróbowania swoich sił. Poza tym, właśnie ta biel wyjątkowo mnie zafascynowała, tak jak i możliwość dodawania prac o różnorodnej technice, bo wszędzie przewaga zabaw kartkowych... Oczywiście też lubię je robić, ale cóż poradzę na to, że akurat mam natchnienie na tworzenie bransoletek? A może jeszcze natchnie mnie na inny rodzaj biżuterii? Moje natchnienia są nie do przewidzenia;););)

 









P.S. Mam cichą nadzieję, że organizatorzy wyzwań nie ,,przegonią" mnie za tę mnogość zgłaszanych  prac...