wtorek, 4 lipca 2017

Jak wykorzystać suszone roślinki?



Kiedyś często używałam suszonych roślinek do dekoracji. Najczęściej ozdabiałam nimi butelki. Poniżej wykorzystałam zasuszone bratki. 


Gdziekolwiek jestem, zawsze wypatruję jakiejś ciekawej roślinki, a następnie wkładam ją do starej książki i zasuszam.  Najczęściej są to różnego rodzaju trawy, liście, młode gałązki drzew i kwiatki. 

Fragment mojej galerii suszonych roślinek

Przykładowa kompozycja z kwiatami storczyka


Jednakże roślinki można zastosować do innych prac, jak chociażby ozdobę szkatułki, czy widoczek na ścianę. Taki właśnie zrobiłam w marcu, ale zapomniałam go pokazać... Co prawda nie mam go już, bo sprezentowałam go na imieniny Danusi Witkowskiej, ale fotka pozostała;) Roślinki, korę brzozy i maleńkie kamyczki przykleiłam klejem Magic, a po wyschnięciu całość kilkakrotnie polakierowałam.



Zwykła roślinka, a wygląda jak drzewo
 





środa, 28 czerwca 2017

Jak ,,przemalować" koleżankę?



Czerwiec dobiega końca, a  ja znowu zapomniałabym o zabawie u DANUSI? Bo przecież niedawno, również do jej wyzwania zmagałam się z krawatem cudzego męża... No i przez ten nieszczęsny krawat, wydawało mi się, że mój udział w czerwcowych zabawach został zakończony... A tu przecież zostało mi jeszcze nie lada wyzwanie w ,,Cyklicznych kolorkach”? 


Lazurowy czerwiec... Hm... Taki kolor nam Danuta wybrała , a sama na wczasy sobie pojechała?! Niby to język ,,szlifować”... I tak ma dobrze ,,wyszlifowany”;););) No, a nas zostawiła, jak te sieroty z ,,lazurkiem”?! Lazurowego jej się zachciało... No, ale jak taki chciała, to taki będzie miała. Całe szczęście, że sobie pojechała, bo zanim wróci i przeczyta, co ja tu ,,nagryzmoliłam”, i co w tym kolorze zrobiłam, to już ochłonie z wrażenia ;) A więc, mogę być spokojna, że mi tu niespodziewanie nie wyskoczy z monitora, albo nie zadzwoni z jakąś ,, wyszlifowaną wiązanką”;););)

Pewnie ciekawość Was zjada, co ja tym razem ,,wymodziłam? A narysowałam sobie Danusi portrecik. Naszkicowałam ołówkiem, a resztę malowałam kredkami. Dobrze, że kolor lazurowy ma dość szeroki wachlarz odcieni, bo tak naprawdę, to w początkowej wersji Danusia była cała w swoich ulubionych fioletach, ale udało mi się ją przemalować, więc wygląda już bardziej ,,lazurowo”;) Ha! Chciałabym widzieć teraz jej minę?! A przemalowałam ją celowo. Za to, że sobie pojechała bez nas. Beze mnie, bez naszej świętej ,,czwórcy” i bez Was wszystkich;) 

Trudno mi było te fiolety przerobić i trochę prześwitują, ale przy pomocy dwóch odcieni niebieskich kredek i białej, trochę do lazuru to podobne;););) Najgorsze jest to, że Danusia  życzyła sobie w drugiej wersji kolor żółty... No zapomniałam o nim zupełnie tak samo, jakbym pożyczyła od kogoś ,,kasę”;););) No, ale Danusia mi głowy chyba nie urwie, bo przynajmniej napisy zrobiłam żółte? Mam oczywiście na myśli, adresik swojego bloga;)

No i tym razem ,,żabon" Danusi będzie musiał połknąć swoją Panią;) Bo przecież biedak czuwa tam głodny na warcie i czeka na jakiś ,,kęsek”. Oj, łakomy będzie tym razem ten ,,kęsek”;) I chyba nie tylko dla ,,żabona";););) Oczywiście portrecik jest za folią i dookoła oklejony pianką. Czym dłużej na niego patrze, tym bardziej wydaje mi się, że nie jest lazurowy... To może go Wam wreszcie pokażę i nie będę już ,,łamała” sobie głowy... Zanim Danusia wróci, to ,,żabon" go połknie nie zastanawiając się, czy on lazurowy czy nie. Zresztą, ocenę pozostawiam Wam. Tylko z góry uprzedzam, że fotki nie odzwierciedlają rzeczywistości...




Tak wyglądała Danusia w ulubionych fioletach...
Na wszelki wypadek, gdyby portrecik nie spełniał wymogów zabawy Danusi, zrobiłam bransoletkę;) Zawsze to jakaś ,,zapchajdziura”, prawda?



 





 

 
 



sobota, 24 czerwca 2017

Zgodnie z projektem Ewy




W czerwcowej, karteczkowej zabawie u ANI, gościnną projektantką jest EWA. Osóbka wszechstronnie uzdolniona, a więc zachęcam wszystkich, by chociaż raz obejrzeli jej twórczość i bajeczny ogród, który pokazuje na swoim drugim blogu;)  Ale wracając do tematu zabawy i projektu Ewy - na kartce okolicznościowej obowiązkowo musi znaleźć się gazeta z nadrukiem, na bożonarodzeniowej aniołek, a wielkanocną można zamienić na kartkę ślubną. Ucieszyło mnie to bardzo, bo akurat taka mi jest potrzebna. Zgodnie z wytycznymi Ewy, karteczka ma być w kolorze białym z dodatkami ecru i perłowymi. No i taką zrobiłam;) Co prawda, zanim trafi do nowożeńców, przejdzie niewielką metamorfozę, bo chcę ją nieco ożywić, ale do zabawy musi być zgodna z projektem Ewy;)

Przyznam szczerze, że nie miałam pomysłu na kartkę z gazetowym elementem, ale akurat udało mi się znaleźć w gazecie jakiś wierszyk dotyczący dzieci, więc karteczka przeznaczona jest na jakąś okoliczność dla malucha;)


Kartka bożonarodzeniowa jest taka, jaka jest. Nie widać w niej żadnego mojego zaangażowania, bo latem nie chce mi się robić tego typu kartek... Zrobiłam więc najprostszą, ale najważniejsze, że anioł jest;) A że wycięty z jakiejś starej kartki, to przecież nie szkodzi, prawda? Nie przepadam za aniołami, dlatego miałam z tym pomysłem problem. Może dlatego, że sama aniołkiem nie jestem? Raczej bliżej mi do diablicy;););)


Kartka dla nowożeńców jest według mnie trochę za blada, ale jak pisałam wcześniej, delikatnie ją ożywię;) Oj tam, młoda para podczas ślubnej ceremonii będzie jeszcze bardziej blada ze strachu;) Bo ja na przykład byłam blada, jak pergamin. A ze strachu tak mnie ,,telepało”, że odpadały mi kwiatki ze ślubnej wiązanki;););) No wiadomo, człowiek młody i głupi, to wszystkiego się boi;););) 



P.S.Na zakończenie chciałabym bardzo podziękować wszystkim tym, którzy do mnie zaglądają i pozostawiają miły ślad po sobie w postaci komentarza;) Ja na razie jeszcze jestem ,,na bakier" z kompem, więc wybaczcie mi, że Was zaniedbuję... Zrehabilituję się, jak tylko dotrą do mnie nowe okulary, na które czekam z niecierpliwością... Bez nich, po prostu nie da się patrzeć w monitor, a dodanie komentarzy wymaga dłuższego patrzenia, co obecnie sprawia mi trudność...