niedziela, 24 lipca 2016

Nie przygarnę Alzheimera...




Ponad dwa miesiące walczyłam ze sznurkami, ucząc się plecenia makramowych supełków. I wciąż wychodziły mi  odwrotnie, a na dodatek każdy supełek inaczej?!  Nie wiem, czy może upały miały wpływ na ,,zaćmienie”mojego umysłu, czy może ja taka ,,niekumata”?  Jeden tutorial oglądałam niezliczoną ilość razy, niemalże do znudzenia... Nie mogłam zasnąć, bo przed oczami wciąż latały mi te cholerne sznureczki?! Nie pomogło nawet przekręcanie komputera w poprzek i do góry nogami przez naszą blogową koleżankę DANUSIĘ, która bardzo chciała mi pomóc przy tych supłach i pokazać, jak to cholerstwo upleść?! Ja po prostu wciąż nie mogłam nauczyć się splotu, który dzisiaj Wam pokażę. Oczywiście kursiku nie będzie, bo do tego jeszcze mi daleko, ale pokażę gotowe bransoletki;) 

Pewnie do dnia dzisiejszego nie opanowałabym tej sztuki, gdyby nie pomoc Danusi. Wpadła na genialny pomysł, by przysłać mi jedną z bransoletek, którą zrobiła. I to był strzał w dziesiątkę! Co prawda, od razu nie rozwiązało to mojego problemu, bo moja plecionka była podobna do plecionki Danusi, ale jednak inna? I znowu spędzało mi to sen z powiek... Ale nie dałam z wygraną. Kilka dni siedziałam do trzeciej rano, a obok mnie leżała bransoletka Danusi. Wpatrywałam się w nią, jak ,,sroka w gnat”. No i znalazłam błąd?! Tylko, że teraz już nawet nie potrafię wytłumaczyć, co robiłam źle... Ale wydaje mi się, że chyba inaczej wiązałam supełki...  Danuś, jesteś kochana! Bardzo dziękuję Ci za pomoc;) Tak na marginesie dodam, że Danusia jest osóbką, która dzieli się swoimi umiejętnościami  i stara się pomóc, jak tylko może. A takich osób jest niestety mało... No może jest i więcej, ale ja przy wszystkich problemach, nie tylko supełkowo - węzełkowych zawsze mogę na Nią liczyć;)

A teraz pokażę Wam, co mi wyszło. Oczywiście na niektórych zdjęciach jest bransoletka Danusi w różowym kolorze. Bo chciałam pokazać jej doskonałą pracę i moją, robioną po raz pierwszy... W moich plecionkach są jeszcze niedoskonałości, ale przecież nie od dziś wiadomo, że ,,praktyka czyni mistrza”;) Poza tym, na pewno ma znaczenie wielkość koralików. Jednakże zauważyłam, że przy użyciu okrągłych plecionka wychodzi mi lepiej, aniżeli przy kwadracikach. Ale to też zapewne kwestia wprawy;) Poza tą bransoletką, która nie dawała mi żyć, zrobiłam jeszcze turkusową na gumce, plecioną z pomarańczowymi koralikami i męską dla bratanka, dla którego robiłam kartkę z garniturem w poprzednim poście;)

Nie wiem dlaczego, ale wolę najpierw wszystko opisać, a potem dodawać tylko zdjęcia. Mnie na przykład lepiej czyta się na Waszych blogach całość. Rozbita zdjęciami treść, gdzieś mi się gubi... Zapominam o czym czytałam etc. No nie chciałabym ,,przygarniać” ani ,,przytulać” Alzheimera i nie twierdzę, że już się do mnie ,,przyssał”, ale życie, to nie ,,bajka”, lecz ,, je bitwa”;). Oczywiście w przypadku tutoriali ma to swoje zalety;) Nie sugeruję, żebyście pisały według moich upodobań;) Ja wszystko ,,łykam” i wszystko ,,ogarniam”;) Także nie wzorujcie się na tych moich upodobaniach, bo ,,zimą będziecie na bosaka” latały/li;) Tak sobie rozdzieliłam ten wyraz, bo nie wiem, czy na mojego bloga nie włazi jakiś ,,men”... Ojej, ale się dzisiaj rozgadałam, jak ,,przekupa na targu”;) Jaki z tego wniosek? Przede mną trzeba kompa na kłódkę zamykać;) No bo, brak umiaru w pisaniu też jest chyba chorobliwy... Ale zapewniam, że Alzheimer mnie nie dogoni;) I nie ,,przygarnę” go?! Pomimo, że mam miękkie serce... Ale za to twarde ,,pupsko”;););) No to teraz chyba najwyższa pora na pokaz moich ,,tworów";)

baransoleki makrama z koralikami


bransoletka sznurkowa z koralkami

bransoletka damska , koraliki kwadratowe z serduszkami

bransoletka , sznurek szatynowu  drewniane, czerwone koraliki

bransoletka męska, sznurk woskowy



bransletka, czarny sznurek, pomarańczowe koraliki

bransoletka damska, gumka, turkusowe korakiki z przekladkami


A na zakończenie chciałaby jeszcze złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim Aniom i Haniom;) Bo po jutrze jest ich święto, a ja z tym postem dłużej czekać nie mogłam... Także wszystkim solenizantkom o tych imieniach, życzę samych pomyślności i spełnienia najskrytszych marzeń. I przesyłam Wam kochane tę jedną,  symboliczną różyczkę;)

różą , czerwona

 










 

 
 



niedziela, 17 lipca 2016

Raz kozie śmierć...


W lipcowej zabawie zatytułowanej ,,Cykliczne kolorki artystek kolorystek”, której organizatorką jest DANUSIA nareszcie mamy szerokie pole do popisu, bo możemy ,,grzebać” w kolorach i z sześciu wybrać trzy, które nam odpowiadają.  Nie jestem pewna, czy organizatorka dopuści moje prace do zabawy, bo według mnie, raczej nie spełniają wymogów, bo procenty mi się nie zgadzają... No, ale ,,raz kozie śmierć”. Zresztą, organizatorka niezbyt ,,procentowa”, co miałam okazję sprawdzić, więc mam cichą nadzieję, że i mnie w tym miesiącu te procenty daruje;) A tym bardziej, że zrobiłam też pracę carvingową, to zapewne się ucieszy;) Ale nie w tych kolorach, które wyznaczyła...

Lubię lody kakaowo - śmietankowe, bądź kakaowo – waniliowe. Za owocowymi nie przepadam. A, że musiałam ,,na biegu” zrobić urodzinową karteczkę dla młodzieńca, starałam się dopasować kolorystykę do wytycznych w zabawie. No, trochę szkoda, że młodemu chłopcu ,,zafundowałam” brązowy garnitur w kremową krateczkę, białą koszulę i pistacjowy krawat, ale musiałam... A na dodatek ,,gajor” ma kremowe guziki?! Dzięki Bogu, że to tylko kartka, bo gdyby miał się ubrać w taki ,,uniform”, to chyba by mnie przeklinał do końca życia?! A tym bardziej, że garniturów , ani krawatów nie cierpi?! No i Danusia chyba też mnie przeklnie , bo tych procentów nie zachowałam. Ale po co miałam zachować, jak ona prawie abstynentka;););) No, ale Stefan chyba jeszcze nigdy nie dostał garnituru na pożarcie?

kartka ręcznie robiona, garnitur, krawat

Moja praca carvingowa, to oczywiście lody dla ochłody. Lody miały zachowane procenty kolorów, bo były pół malinowe, a pół białe, ale jak ,,przejechałam” po nich łyżką, żeby uklepać góreczkę, to kolory się ,,rozjechały”... Potraktowany łychą pagórek obłożyłam wisienkami. Organizatorka przecież nie pisała, że w pracy carvingowej ma być zachowana kolorystyka...No to sobie nawsadzałam tych wisienek, bo akurat czekały na przetworzenie. Jeszcze widać na nich cukier, którym po wydrylowaniu zostały zasypane. Trochę tej ,,białej śmierci” udało mi się zlizać;) A po sesji fotograficznej ,,wiśniowy pagórek”trafił do zamrażalnika. Jak do tej pory nie znalazł się chętny na jego konsumpcję... A przecież nikt z domowników nie widział, że zlizywałam cukier z wisienek?! No, oczywiście żartuję;) Musiałam  sama skonsumować deserek;) Ale dopiero przed napisanie tego posta, także chyba ktoś jednak ,,wylukał”, jak zlizywałam ten cukier... Ale żabcia Danusi chyba nie pogardzi deserkiem?

dekoracje lodów wiśnie



 A w ogóle, to mam nadzieję, że w okresie wakacyjnym, to te ,,żabony” Danusi pochłoną wszystko, bez względu na to, czy to garnitur, czy lizane wisienki... A na zakończenie dowcip o nadużywaniu  ,,procentów”;)

 - Doktorze, czy może mi pan przepisać jakieś lekarstwo,żeby mi się ręce nie trzęsły?
- A dużo pan pije?
-Nie. Więcej rozlewam...

P.S. Danuś, zalicz mi te dwie prace, bo jak nie, to przed wykonaniem następnych też będą mi się ręce trzęsły!!! I zamiast robić kartki, lepić z zimnej porcelany, rysować, czy malować etc. zacznę haftować;););) Tak.Tym razem, to szantaż ;););) No, bo nie mam wyjścia?
 

 

niedziela, 10 lipca 2016

Nie ma rzeczy niemożliwych



W lipcowej zabawie u ANI  ,, Kartki przez cały rok” wybrałam kartkę wielkanocną, chociaż była możliwość zamiany. Czyli zamiast wielkanocnej, ślubna z gołąbkami. Wybrałam wielkanocną, ale miałam problem z baziami. Gotowych nie miałam, więc wycięłam z brązowego papieru jedną gałązkę i przykleiłam do niej przecięte na pół jakieś puchate kuleczki,  które chyba przeznaczone są do zabaw dziecięcych, ale że je miałam, to idealnie zastąpiły prawdziwe bazie;)

Miałam ochotę na kartkę ślubną, ale komu bym ją dała, skoro żadne weselisko mi się nie szykuje? No i gołąbki też musiałabym sama robić, także jedną gałązkę bazi było mi łatwiej wykonać. Co prawda, te gołąbki bardzo mi się podobają na kartkach, ale przecież to tylko symbol miłości i pokoju.. Bo w rzeczywistości, po roku, czy dwóch latach małżeństwa jeden gołąbek zamienia się w skrzeczącą srokę, a drugi w puszczyka uralskiego. Głosy ostrzegawcze puszczyków uralskich podobne są do psiego szczekania, więc chyba wszystko jasne;

kartka wielanocna bazie, jajeczko

Karteczka z biedronką bardzo mi się przydała, bo w lipcu obchodziła imieniny nasza bardzo zdolna, blogowa koleżanka ELA. I właśnie dla niej zrobiłam karteczkę z maleńkimi różyczkami z zimnej porcelany. Karteczka już do Eli dotarła, ale bez biedronki. Dobrze, że przed wysłaniem karteczki zdążyłam jeszcze zrobić fotkę z owadem, bo to kropkowane stworzonko pofrunęło sobie w siną dal... Ale co się dziwić, skoro na różyczkach z zimnej porcelanki mszyc nie znalazło...


róże z zimnej porcelany


Kartka bożonarodzeniowa miała być z dzwoneczkiem. U mnie są dwa, tak na wszelki wypadek... No bo malutkie, więc organizatorka zabawy mogłaby jednego nie dojrzeć i dostałabym ,,żółtą kartkę”;) A po co mi takie upomnienie? Wolę przestrzegać  wytycznych i nie narażać się Ani;) Cieszę się, że karteczki mam już z głowy;) 

Kartka boże Narodzenie, gwiazdki, dzwoneczek, bombka




wieklkanocna, bożonarodzeniowa imieninowa

 
A teraz czeka mnie ,,kręcenie lodów” u DANUSI. Nie jestem pewna, czy podołam temu wyzwaniu, ale raczej tak;) No przecież jestem w takim wieku, że nic nic nie może być dla mnie nowiną, czy też rzeczą niemożliwą?! No przecież, nie ma rzeczy niemożliwych prawda?...