środa, 11 maja 2016

Baran w barwach narodowych



Z góry zakładam, że tytuł niesie za sobą różne skojarzenia.  Bo trzeba przyznać, że tytuły czy to książek, czy prasowych informacji przyciągają, bądź odwrotnie.  Tytuł tego posta mógłby wskazywać, że mam zamiar pisać np. o politykach. Bo każdy, kto zna mój stosunek do nich wie doskonale, że użyłabym dla nich takiego określenia, jak właśnie baran. No, oczywiście nie dotyczy ono wszystkich, ale zdecydowanej większości. Ale o polityce dzisiaj nie będzie, bo to temat rzeka, a że ja język miewam często niewyparzony, to do dzisiejszego posta pasowałby, jak kwiatek do kożucha.

Dzisiaj przybywam tu z karteczkami, które zrobiłam do zabawy u ANI. Nie wiem, dlaczego organizatorka akurat te narodowe barwy wybrała, ale nie będę wnikała w szczegóły. Mogę jedynie domyślać się, ale zbyt dużo musiałabym pisać na ten temat;) Oczywiście bardzo ściśle zastosowałam się do wytycznych zabawy, no bo nie wypada łamać zasad prawda? A więc, w moich karteczkach nie ma grama innego koloru. No nie, przepraszam... Skłamałam, bo są czarne literki i obwódki. Ale inaczej być nie mogło i mam nadzieję, że Ania nie odrzuci moich karteczek, za tak maleńkie przewinienie...

Długo przymierzałam się do napisania tego posta, bo tak mi się nie chciało... Ogarnęło mnie wyjątkowe lenistwo. No bo, na dworze słońce jak ,,balija”, a ty człowieku siedź przed kompem... Nijak nie można pogodzić tych dwóch rzeczy. Świadomość tego, że muszę coś napisać i pokazać te karteczki , które czekały już kilka dni była bardzo silna, ale promienie słoneczne jeszcze bardziej?! Och, jak ja kocham wiosnę;) Ptaszki od rana ,,świergolą”, słoneczko świeci, kwiatów i zieleni moc, żyć nie umierać... Zawsze wiosną załącza mi się tzw. ,,szwędaczka”. Gdzieś bym poszła, pojechała, tylko nie wiem dokąd. A w gruncie rzeczy jestem domatorką, ale wiosną fruwałabym po całym świecie;)

Podniecam się wiosną, a biało - czerwone karteczki czekają na swój debiut;) Ale najważniejsze, że mam je już z głowy. I posta też;) A wieczorem odwiedzę Wasze blogi, bo szkoda mi tak pięknej pogody poświęcić dla komputera... 








No i jeszcze podzielę się z Wami kilkoma namiastkami wiosny, które uchwyciłam telefonem;)






A tu gniazdko z jajeczkami drozda. Nie Tadeusza Drozdy oczywiście, ale ptaszka;)



No i  teraz zgodnie z zaleceniem dr Witkowskiej, lecę chłonąć witaminę D;)


środa, 27 kwietnia 2016

Osioł z miną wściekłego psa



Dawno mnie tu nie było... Nie miałam natchnienia na pisanie, bo wiosenna aura odciągnęła mnie od komputera. Co prawda wcześniej zrobiłam kilkanaście bransoletek, ale miałam taki wstręt do pisania, że nic i nikt nie byłby w stanie przyciągnąć mnie do monitora. Czasami jestem taki uparty osioł... O! To określenie w sam raz do mnie pasuje?! Mam na myśli oczywiście tego osła;) Bo w dalszym ciągu mam problemy ze splotem żebrowym...

Plotłam, plotłam te sznureczki i nic mi nie wychodziło. Obejrzałam setki tutoriali. Wydawało mi się , że już ,,załapałam”, ale jak zabrałam się za plecenie, to każdy węzełek wychodził mi inaczej? W rezultacie osioł, czyli ja - z miną wściekłego psa spakował sznurkowo- koralikowy majdan i zajął się zupełnie innymi pracami. Nie, nie. Nie twórczymi, bo gdybym jeszcze trochę pobawiła się tymi sznureczkami, to wyjechałabym z domu w kaftanie bezpieczeństwa.

Po kilku dniach przerwy znowu wzięłam się za plecenie. No i tu pasuje do mnie określenie ,, uparty osioł”. Bo jak czegoś zrobić nie mogę, to z uporem będę wracała do danej czynności. Do momentu, aż się nauczę. Nie wyobrażacie sobie, jaka byłam szczęśliwa, kiedy udało mi się upleść parę węzełków?! Hura! Nareszcie! No nie wierzyłam własnym oczom?! Wreszcie wyszedł mi jakiś splot?! No to pomyślałam, że skoro już ,,zaskoczyłam”, to warto podnieść sobie poprzeczkę;)

No i teraz wyobraźcie sobie, jakie było moje zdziwienie, kiedy po obejrzeniu wybranego tutorialu okazało się, że dziewczę sprytnie plotące piękną bransoletkę widziało co robi, a ja nie?! Bo ja plotłam od tyłu... Tzn. nie widziałam swoich węzełków, bo były pod spodem... Dojrzałam je wówczas, kiedy odwróciłam próbną pracę... Wrrr...

Pokażę Wam więc najpierw bransoletki, które zrobiłam wcześniej, a potem swoje ,,arcydzieło”, czyli próbkę splotu żebrowego.

bizyteria rekodzieło

makrama biżuteria zielona bransoletka

koraliki na gimce niebieska bransoletka ręcznierobiona



czarne koraliki

korale makrama bransoletka


bransoletka ręcznie robiona makrama

Bransoletki z kwiatuszkami zrobiłam dla dwóch, małych dziewczynek;) 




A tak wygląda mój próbny splot. Ten, z którego tak się cieszyłam. Niby niezły, prawda? Ale, żebym jeszcze widziała, jak powstaje... I nawet nie wiem, jak ja to zrobiłam?!



A tu ten sam splot od spodu. Czyli strona, której nie powinnam widzieć podczas plecenia.


No i jak tu nie nazywać siebie osłem z miną wściekłego psa?! A teraz pędzę odwiedzić Wasze blogi, bo zaległości mam zapewne mnóstwo... 
 


czwartek, 14 kwietnia 2016

Człowiek uczy się na błędach



Kolejną  lalkę z zimnej porcelany tworzyłam dość długo, bo w międzyczasie robiłam karteczki , bransoletki etc. Tym razem, postanowiłam wykorzystać laleczkę do ozdoby świecznika. Wydaje mi się, że ta postać jest już trochę lepsza od poprzednich, ale jeszcze nie taka, jaką bym chciała. Myślę, że każda następna będzie ładniejsza, bo przecież człowiek uczy się na błędach.

Jedynie podstawa świecznika jest wykonana z drewnianego krążka, który pomalowałam na biało. Pozostałe elementy zrobiłam z zimnej porcelany. Pokażę świecznik w różnych ujęciach, bo wówczas wszystko będziej lepiej widoczne. I mankamenty też;)  Przyznam, że bardzo wciągające jest tworzenie postaci, bo każdą można inaczej ubrać, zrobić inny wyraz twarzy, inną fryzurę etc.
Nie będę się dzisiaj rozpisywała, bo czekają na mnie koraliki. Zrobiłam już kilka bransoletek, które w hurtowej ilości pokażę w następnym poście;) 

świecznik, zimna porcelana, lalka




kwiatki zimna porcelana, lalka z zimnej porcelany, świecznik

środa, 13 kwietnia 2016

Wyrok za starość

Myślę, że warto mieć świadomość tego, co tak naprawdę jest nam w życiu potrzebne, a co zbędne... Co nas cieszy, a co denerwuje i upokarza... I myślę, że warto dzielić się z innymi tym, co myślimy i czujemy... Nie oznacza to jednak, że każda moja publikacja na tym blogu - jest moim fochem. Należy traktować je z lekkim przymrużeniem oka... 



                                               Infantylizm ,,rodzinnych sędziów"






Święto Babci i Dziadka już dawno minęło, a więc mogę sobie do woli wysnuwać swoje refleksje... Bo mam taką nadzieję, że kiedyś też będę babcią. I może będę dostawała laurki od wnucząt, albo ,,laurki” od synowej czy zięcia;) No bo taka jest rzeczywistość. A wynika ona między innymi z moich obserwacji, jakie relacje zachodzą pomiędzy babciami czy dziadkami, synowymi i jej dziećmi, czyli wnuczętami, a nawet własnymi dziećmi...  No, to do rzeczy.