Dzisiaj będzie naprawdę króciutko, bo trzydzieści minut temu
dojrzałam kolejne Rozkwitające wyzwanie Art-Piaskownicy , które za godzinę
kończy się. Jest to wyzwanie karteczkowe... A ja dopiero raczkuję w tej
technice, ale spróbuję. Wcześniej miałam przygotowaną karteczkę na ,,czarną
godzinę”, więc pokażę ją Wam i wrzucam do Art-piaskownicy;) A co tam, że jest tam już mnóstwo
prac osób, które tylko i wyłącznie zajmują się karteczkami... Spróbuję;) Jak
się bawić, to na całego, prawda?
Jak uciec od szarej rzeczywistości i wszelkich problemów dnia codziennego? Najlepiej przenieść się do oazy spokoju, gdzie można oddać się wszystkim swoim pasjom... To naprawdę najlepsze panaceum na wszystko!
środa, 6 maja 2015
wtorek, 5 maja 2015
Mała psotnica
W dzieciństwie zawsze pasjonowały mnie bardziej zabawy chłopięce.
A to wdrapywanie się na na czubek drzewa, z którego zejść potem nie mogłam, a
to gra w piłkę nożną, a to zabawa w ,,strzelaninę” etc. Jednym słowem; zawsze lubiłam być w ,,męskim”
towarzystwie;) Nie znaczy to, że nie bawiłam się lalkami? Owszem. Przytulałam
je, czesałam, kąpałam, szyłam im ubranka – najczęściej z garderoby mojej Mamy,
co w końcowym efekcie nie było wcale zabawne;)
Moje lalki przechodziły nie tylko zabiegi pielęgnacyjne, ale
też operacyjne. Miały rozcinane brzuszki, potem zaszywane, przechodziły
operacje oczu, które kończyły się nieodwracalnym zezem lub zupełnym brakiem
gałki ocznej, bo,,chirurg” nie miał ani dostatecznej wiedzy, an i doświadczenia;)
No, ale nie wspomnienia z dzieciństwa miały tu grać
,,pierwsze skrzypce”, lecz mała, czterocentymetrowa psotnica;) To maleństwo
usiłowało wyczyniać w moim domu niesamowite rzeczy, lecz w porę udało mi się udaremnić jej wyczyny. I
to zupełnie przypadkowo? Bo najpierw ten ciekawski bobas wdrapał się na górę
filiżanki, by zobaczyć co tam jest w środku? Potem wdrapał się na
porcelanowego słonia, następnie dorwał ołówek i koniecznie chciał rysować, ale
ołówek okazał się za ciężki i pozostała tylko dziura w kartonie...
No nie?! Tego już za wiele – pomyślałam, kiedy zobaczyłam
małą psotnicę usiłującą wdrapać się na jeden z długopisów, a na dodatek o zmroku?
Ostatnim wyczynem była próba urządzenia sobie zjeżdżalni z rurek do napoi.
Miała chęć zjechać sobie po niej, jak po poręczy?! A ja tyle razy ..łamałam”
sobie głowę, kto tak psoci w moim domu?! I wreszcie udało mi się ,,ująć”
sprawczynię;)
Pomyślicie pewnie, że coś ze mną ,,nie tak”? Nie, nie... Wszystko
w porządku. Postanowiłam jedynie wziąć udział w fotograficznym wyzwaniu Art-Piaskownicy,
o tytule ,,przyłapani”, w którym chodzi właśnie o psoty zabawek;) A, że lubię
fotografować, to udało mi się zrobić parę ,,ujęć” i przyłapałam małą psotnicę
na kilku ,,gorących uczynkach”;) A teraz pokażę Wam jej poczynania w takiej
kolejności, w jakiej pisałam. Czyż nie jest słodka?
słodycze z szafki i robią
bałagan. Chwyćcie za aparat, przyczajcie się i przyłapcie je!"
wtorek, 28 kwietnia 2015
Biegam, jak ,,głupi z gruchawką"
Słoneczna pogoda odpycha mnie od komputera... Ale nie znaczy
to, że nic nie robię? No przecież biegam od rana ,,jak głupi z gruchawką” ?! No
i przez tą ,,lataninę” zapomniałabym podziękować wszystkim za komentarze pod
ostatnim moim postem;) Tak dużo jeszcze nigdy nie miałam? Dziękuję zarówno tym
już mi dobrze znanym, a także nowym osóbkom, które pozostawiły ślad po sobie,
ale dzisiaj nie będę ich wymieniała, bo
śpieszy mi się bardzo;) Ale zrobię to w innym poście;)
Przyznam szczerze, że ta pora roku wyjątkowo nie sprzyja mi
jakiejkolwiek twórczości, bo myślami jestem nad wodą, gdzie pewnie rybki nie
mogą doczekać się na mnie... A ja na
nie! No cóż, wędkowanie to moja kolejna pasja! Nawet zmieściłam się w czasie
opłacenia karty wędkarskiej! A pasji mam jeszcze sporo z zanadrzu, także powoli będę
wszystkie ujawniać;) No i najbliższy weekend spędzę nad wodą i przywiozę Wam trochę fotek, bo mój drugi
blog – czyli ,,Fotopstryczek” powoli
wpada w szpony ,,agonii”...
No, ale nie będę długo ,,przynudzała” , bo chciałam napisać
o czymś innym. A mianowicie o prezencikach, które zrobiłam trzem osobom, które
wygrały w moim pierwszym Candy. Jako pierwsza wygrała Danusia, która głównie
zajmuje się haftowaniem pięknych obrazów i obrazków. Nie bardzo wiedziałam, co
Danusi może przypaść do gustu, ale zrobiłam jej obrazek-ramkę z namiastką lasu,
ozdobioną szyszkami. I do tego własnoręcznie robioną karteczkę;)
Dodatkowo zrobiłam świecznik z papierowej wikliny, ozdobiony
fiołkami z zimnej porcelany. Nie są one leśne, bo potrzeba mi jeszcze trochę
wprawy, ale fiołki są i już. I wiem, że Danusia otrzymała paczuszkę, dlatego
mogę pokazać, co dla niej zrobiłam. No i
dzięki temu, że Danusia potwierdziła już odbiór przesyłki, teraz pewnie
codziennie będę pisała komentarze, bo nagrody pocieszenia dostały jeszcze dwie
osoby.
A teraz pokażę Wam, co dostała Danusia, chociaż ona pokaże
zapewne inne ujęcia fotek;) Z góry zaznaczam, że moje odciski palców widoczne
na płatkach fiołków, nie są widoczne w rzeczywistości... To mój cholerny aparat
(i to telefoniczny) za dużo pokazuje?! I to odciski placów?!
Przecież on mógłby posłużyć jako ,,kryminalistyczny odkrywacz”?! Ojej, co ja za
głupoty plotę... Zaraz wszystkie służby mundurowe będą do mnie ,,dryndać”, jaki
mam model telefonu... Ach, oni i po ,,węchu”
trafią... Albo i nie;););)
No, żarty żartami, ale teraz pokażą Wam to, co wysłałam
Danusi;)
P.S. Trzy razy wrzucałam tego posta. Trzy razy wrzucałam wszystkie
zdjęcia. Nie obejrzałam serialu ,, M" jak miłość... Mój małżonek zasnął
na amen, a szkoda... Przecież nie będę go budziła....;) A wszystko przez Bloggera, bo wyskakiwał mi komunikat
,,błąd"..,,Zamknij stronę i spróbuj ponownie"... Nie zamknęłam,
zignorowałam komunikat na różowym tle;)
Buziaczki dla wszystkich odwiedzających mojego bloga;) No i czy nie biegam, jak ,,głupi z gruchawką"?
niedziela, 19 kwietnia 2015
Trzy pieczenie na jednym ruszcie
Karteczkę, którą Wam dzisiaj pokażę zrobiłam dla dziesięcioletniej
Mai. A dlaczego? Bo lubię spełniać marzenia innych. Oczywiście na tyle, na ile
jestem w stanie. A jeśli chodzi o dzieci – po już prostu ,,mięknę”... Kto jest
zainteresowany losem Mai, kto chce dołączyć do grona osób, które przyłączyły
się do akcji podaję namiary. Na tej stronie dowiecie się wszystkiego;)
Karteczkę zrobiłam z samoprzylepnej pianki. Taką dziecinną...
Wygląda zupełnie tak samo, jak moje rysunki z przedszkola. A, że ta karteczka
ma być radosna, pomyślałam że najbardziej radosnym okresem jest właśnie okres
przedszkolny;) Bez żadnych trosk i kłopotów... Dlatego na karteczce dla Mai są
kwiatuszki, obłoczki i uśmiechnięte słoneczko;)
Kolorystyka karteczki idealnie pasuje do kwietniowego koloru
zabawy u DANUSI, dlatego też zgłaszam ją na to wyzwanie;) No chyba spełnia
wszystkie kryteria? A może za dużo
fioletu i nie przejdzie? Mam nadzieję, że będzie ok;) W zasadach zabawy jest
jeszcze propozycja przekonania organizatorki, czyli Danusi, jaki zwierzak
najchętniej zaprzyjaźniłby się ze Stefanem. Dla niewtajemniczonych; Stefan, to wiecznie
głodna żaba, która jak odkurzacz połyka wszystkie nasze kolorystyczne prace, a
raczej linki;)
No i teraz mam poważny problem. Moim zdaniem, najbardziej
pasowałby do niego bocian, by czasami doprowadzić Stefka do porządku, ale bocian to
ptak... Nie wiem, naprawdę nie wiem, jakie zwierzę zaprzyjaźniłoby się z żabą?!
Dlatego sama wymyśliłam Stefanowi przyjaciela. I sama go zrobiłam z plastikowej butelki
po szamponie. Nie potrafię określić co to za zwierz, w każdym bądź razie na
pewno chętnie zaprzyjaźni się ze Stefankiem;) Jak myślicie? Spodoba mu się ten
,,ufoludek”?
Ach, zapomniałabym? Jeszcze muszę przekonać Danusię, że moje zwierzątko na pewno zaprzyjaźniłoby się ze Stefanem;) Otóż zapewniam, że oni nie tylko zaprzyjaźnią się, ale i pokochają;) Bo moje zwierzątko jest akurat w żabim kolorze, co Stefanowi na pewno przypadnie do gustu, ma dwa duże ząbki i pomoże Stefanowi rozgryźć i wygryźć to, czego on nie może, jest tak samo jak Stefan ze sztucznego tworzywa, uwielbia żaby, a zwłaszcza samce i jest niesamowicie dowcipny;) No i ma bardzo fajny i pojemny schowek dla Stefana, w razie ucieczki przed bocianem, i jak widać po jego łapkach jest już gotowy uściskać żabona na powitanie;)
No, a teraz pokażę Wam karteczkę dla Mai;) Dzisiaj u mnie wyjątkowy mix, bo ,,upiekłam dwie
pieczenie na jednym ruszcie”, a nawet trzy, bo jeszcze stworzyłam Stefanowi
potencjalnego przyjaciela;) Mnie Stefan nie lubi, ale może polubi mojego zwierzaczka...
czwartek, 16 kwietnia 2015
Mózg stanął mi w poprzek
Widzę, że moje felietony odbieracie prawidłowo. I o to
chodzi. Bo już myślałam, że są niezrozumiałe... I muszę przyznać, że uśmiałam
się do łez z Waszych komentarzy;) Są fantastyczne! Lubię sobie tak od czasu do
czasu przestawić mózg ,,w poprzek” i
pofantazjować, bo polityczne wywody stają się nudne jak ,,flaki z olejem”. Tym
bardziej, że wszelkiej maści media ,,zalewają” nas tego typu tematyką po same
dziurki w nosie.
Dlatego zmienię styl pisania, żeby chociaż trochę Was
rozweselić. Jeśli nawet będę pisała o polityce, to w sposób bardziej
humorystyczny. Ale zastanawiam się, czy ja nie za dużo biorę na swoje barki? Rękodzieło,
felietony i jeszcze blog z fotkami... Co prawda, ostatnio zaniedbany, ale lada
dzień podciągnę go do góry;)
Poza tym, zacznę przy felietonach dodawać własne rysunki
satyryczne, bo avatary nie są mojego autorstwa, a ja bym bardzo chciała, żeby
wszystko było moim dziełem. Kiedyś zajmowałam się tego typu rysunkami, więc po
co mają leżeć w szufladzie, skoro z powodzeniem mogę je wykorzystać do
felietonów. Jeśli nie będą pasowały do tematyki – wykonam nowe. A co? Jeden ,,bagaż”
więcej, to dla mnie ,,pikuś” ;)
No to teraz pokażę Wam rysunek, który idealnie pasowałby do
felietonu ,,Jak udomowić pupila”. W pewnym sensie obrazuje Was na
spacerku z ,,pupilem”, tuż po mojej felietonowej lekturze;)
Ten rysunek obrazuje to, co czeka w przyszłości nieposłusznego ,,pupila”,
który nie chciał chodzić przy nodze, ani
na smyczy, ani w kagańcu;)
Ojej, chyba rzeczywiście mózg stanął mi w ,,poprzek”...
Dlatego zmykam stąd jak najszybciej, bo już wiem, co mnie czeka po publikacji
tego posta... Właśnie to, co przedstawia ten ostatni rysunek...
wtorek, 14 kwietnia 2015
Jak udomowić pupila?
Myślę, że warto mieć świadomość tego, co tak naprawdę jest nam w życiu potrzebne, a co zbędne... Co nas cieszy, a co denerwuje i upokarza... I myślę, że warto dzielić się z innymi tym, co myślimy i czujemy... Nie oznacza to jednak, że każda moja publikacja na tym blogu - jest moim fochem. Należy traktować je z lekkim przymrużeniem oka...
Felieton
Lubię wszystkie zwierzęta: koty,
osły, barany itp. Ale najbardziej lubię psy. Są tak zabawne, że mogłabym
przebywać z nimi godzinami. Ale są kobiety (nieważne czy jest mężatką, czy nie)
które tylko od czasu do czasu opiekują się jakimś zwierzątkiem, czy też po raz
pierwszy podejmują próbę oswajania go i uczenia... I ciekawe, czy zastanawiają
się nad tym, jaki ciężar biorą na swoje barki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


