O nie! Już żadnej Mikołajowej armii robić nie będę! Jestem
po niej znudzona jak mops! Ja jednak nie nadaję się do ,,masówek” czy też ,,taśmówek”,
bo od razu mnie ,,nosi”... Ale wynieść nie chce?! Z grobową miną przyjęłam do
wiadomości, że potrzeba jeszcze kilka tzn. chociaż z dziesięć... Zrobiłam
cztery. I wytłumaczę to tym, że szyszek już nie ma, bo... Bo nie ma i tyle! Powiem,
że ,,skośnookie” wyzbierali na potrzeby tworzenia stroików dla Nas i już?! No,
co ja zrobię, jak lubię zmieniać ,,technologię”?
Z całego tego ,,mikołajkowego obłędu” zupełnie przypadkowo wybrnęłam
dzięki sąsiadce. Obiecałam kiedyś, że
zrobię jej świąteczny stroik na stół. I zrobiłam. Podglądałam u Danusi http://danutka38.blogspot.com/, jak
robi te swoje świeczniczki, ale nie bardzo załapałam o co chodzi... Bo ona coś
tam nadcinała w rolce po ,,toaleciaku”, żeby świeczuszka nie wpadła do środka,
a ja wymyśliłam, że zwinę kawałki rolek i wepchnę do środka. I tak zrobiłam. A
dół rolki ponacinałam, żeby przykleić do podłoża. Na wierzchu nakleiłam złote
papierki, bo resztę i tak zakryły szyszki. Mam nadzieję, że Danusia nie
wyskoczy mi teraz z monitora i będzie wrzeszczała, że podkradłam jej pomysł z
,,toaleciakiem”...
Danusiu, ja się ,,zrehabilituję” tą diabelską srebrną szarością!
Tylko musi mnie ,,natchnąć”! Dlatego moje prace najczęściej wpadają do
,,żabiego gardziołka” na pięć minut przed zakończeniem zabawy;) No wybacz mi
proszę te moje spóźnialstwo, ale jak nie mam weny, to nic nie zrobię?! I niech
mi wszyscy piszą, że to ,,be”, że ,,mogłaś się postarać”, a ja i tak jestem
zadowolona, że w porę zdążyłam. No bo, gdybym mojemu kochanemu ,,jury” (vide; złotko) kazała na biegu napisać dobry
felieton na jakiś tam temat, to nie wiem, czy pół nocy nie ,,kwiczałabym leżąc na klawiaturze”?;) Muszę Wam dostarczać
emocji w postaci byle czego, bo w
przeciwnym razie ,,jury” nie miałoby czego krytykować? Zabrakłoby im słów, by
wyrazić te ,,ochy” i ,,achy”... A myślę,że dzięki moim ,,szybkościówkom” jakie
by one nie były, zabawa jest fajniejsza, prawda?
Rozgadałam się, a o stroiku zapomniałam. No więc zapraszam
moje kochane ,,jury” w całym składzie, by wygodnie rozsiadło się w fotelach i doszukiwało
błędów;) Czekam na nie z utęsknieniem, bo nie lubię pochwał. A jeśli będą same
pochwały, to następnym razem zrobię Wam psikusa w postaci jakiegoś ,,badziewia”
i przekonam się, kto jest szczery, a kto nie;) Oj, no przecież żartuję;) Ale
tylko czasami?! No to teraz pokażę Wam swój stroik, który będzie niespodzianką
dla mojej sąsiadki;) I na zakończenie humorystycznie o niespodziankach;
Kumpel pyta kumpla; -
Miałeś w tym roku jakąś niespodziankę? – Jeszcze jaką?! Moja żona i moja
kochanka dowiedziały się o sobie!
Mam nadzieję, że mnie nie spotka taka niespodzianka;););)
Ta ostatnia fotka jest dowodem na to, co włożyłam do środka, żeby świeczuszki nie wpadły do środka i jak przymocowałam świecznik do podłoża;)







