Majową projektantką w zabawie u ANI jest niezwykle uzdolniona SYLWIA, która cudownie haftuje, a więc polecam każdemu, by zajrzał do jej bloga, by ,,nacieszyć wzrok";)
Dziękuję Ci Sylwio, że przygotowałaś niezbyt skomplikowaną tematykę, bo
maj jest miesiącem, w którym najchętniej rozkoszowałabym się słońcem i podziwiała
przyrodę, zamiast siedzieć przy kartkach i komputerze. Właśnie dzięki temu, że
Sylwia nie zadała trudnych prac, w których trzeba byłoby ,,łamać” sobie głowę – udało
mi się te kartki stworzyć już w dniu, kiedy Ania zamieściła w poście wytyczne
do zabawy. Tylko zeszło mi się trochę z mobilizacją, aby usiąść przed kompem i
napisać parę słów... No i pokazać co ,,stworzyłam”. Czyli: fiolet i kwiaty,
zając i kwiaty, serce i dżety oraz renifer i śnieżynki. Takie były wytyczne w
zabawie, więc myślę, że nie złamałam zasad... A oto moje kartki. Szałowe nie są, ale
najważniejsze, że je zrobiłam, bo jakże mogłabym zawieść Anulkę? Jak uciec od szarej rzeczywistości i wszelkich problemów dnia codziennego? Najlepiej przenieść się do oazy spokoju, gdzie można oddać się wszystkim swoim pasjom... To naprawdę najlepsze panaceum na wszystko!
poniedziałek, 7 maja 2018
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Ze wstążkami za pan brat
Zawsze podziwiałam osoby wykonujące kwiatuszki ze
wstążeczek, czy inne ozdoby. Uważałam, że to zajęcie nie dla mnie, bo moja
cierpliwość ma swoje granice. Wolałam kupić gotowe kwiatki i mieć problem z
głowy. Ale tym razem, kiedy zaczęłam przeprowadzać metamorfozę kolejnego
pudełka po czekoladkach pomyślałam, że ciekawiej będzie wyglądało z
samodzielnie zrobionymi kwiatuszkami, bo będzie to prawdziwe rękodzieło;)
Przejrzałam kilka tutoriali o tym, jak zrobić kwiatki ze
wstążeczki i przyznam szczerze, że spodobało mi się ich tworzenie;) Co prawda
pierwszy kwiatek wyglądał nie napiszę jak, ale następne były znacznie
ładniejsze, bo robione inną techniką;) Pokażę je innym razem, kiedy ozdobię
nimi jakąś karteczkę, ewentualnie inne pudełeczko.
Pudełko, które dzisiaj pokazuję ,,wytapetowałam” na czarno.
Rozjaśniłam jego rogi, bo byłoby zbyt smutne, a na środku przykleiłam swoje
pierwszy raz wykonane kwiatuszki. Właśnie te nieudane...Trochę przypominają mi
kwiaty bzu, ale do bzu jeszcze im daleko... Ważne, że bukiet przypomina mi
wiosnę, która właśnie zagościła u nas na dobre;) Dlatego też mało piszę i mało
tworzę... A najważniejsze, że ze wstążeczkami jestem już za pan brat;)
wtorek, 17 kwietnia 2018
Zgodnie z wymogami
Do zabawy u ANI tym razem
przygotowałam większą porcję karteczek, bo aż sześć;) Zrehabilitowałam się, bo
w ubiegłym roku musiałam zrobić sobie przerwę... Niektóre z nich, to prace
wcześniejsze, ale najważniejsze, że zgodnie z wymogami zawierają: tekst, prostokąt i biel;) Czyli
wszystko to, czego Ania wymaga.
Zrobiłam karteczkę na chrzest, ślubną,
urodzinową, dwie imieninowe i wielkanocną miałam z ubiegłego roku;) Podoba mi
się zabawa Ani, bo nie stawia wysokich” poprzeczek”... Nie znaczy to, że ich
nie lubię, wręcz przeciwnie, tyle że czasami brakuje czasu na ,,główkowanie”;)
Nie będę się dzisiaj rozpisywała, tylko pokażę swoje karteczki i zmykam stąd,
bo mam mnóstwo innych prac;) Ale lada dzień znowu coś pokażę;)
środa, 11 kwietnia 2018
Eksplodujące pudełeczko
Zawsze podziwiałam ozdobne pudełeczka
o nazwie exploding box... Nawet nie śniło mi się, że kiedyś uda mi się takie
zrobić, bo uważałam, że to zbyt trudne... Nigdy nie próbowałam zmierzyć
się z tą techniką, bo nie wierzyłam, że mi się uda? I udało się! A dlaczego? Bo
zaszła taka potrzeba. Czyli powiedzenie
cyt.: ,, nie święci garnki lepią” w moim przypadku znalazło odzwierciedlenie.
Kiedy dowiedziałam się o chrzcie prawnusi mojej ponad dziewięćdziesięcioletniej sąsiadki, postanowiłam zrobić coś, co będzie pamiątką dla malutkiej Rozalki. Coś, co oprócz życzeń będzie zawierało jakieś cenne, życiowe wskazówki czy przesłania... Kartka z tej okazji nie zmieściłaby tego wszystkiego... Dlatego za wszelką cenę, kosztem snu i czasu zrobiłam exploding box. Bardzo chciałam zrobić sąsiadce przyjemność, aby w dniu chrztu mogła podarować prawnusi nie kupny album, nie kupną kartkę, tylko coś innego, coś w czym będzie mogła przekazać Rozalce wszystko to, co by chciała;)
Może trudno Wam będzie
uwierzyć, ile czasu mi to zajęło, zwłaszcza tym, którzy wykonują tego typu prace.
Zajęło mi to w sumie dwanaście godzin! Oczywiście z przerwą na sen;)
Najtrudniejsze było dopasowanie górnej części, ale poradziłam sobie. No i
oczywiście wszelkie przymiarki, co by tu przykleić na pięciu elementach
pudełeczka, potem zdobienie boków, górnej części etc. Bardzo pracochłonna
technika, ale przyznam szczerze,że bardzo mi się spodobała;) Także na pewno
jeszcze nie raz do niej powrócę;) A teraz pokażę Wam swoje dzieło. Zrobiłam
dużo zdjęć explodingu w różnych ujęciach, by pokazać wszystkie elementy. Mam
nadzieję, że Was nie zanudzę;)
Dziękuję bardzo wszystkim,
którzy zaglądają do mojego bloga, a zwłaszcza tym, którzy pozostawiają po sobie
ślad w postaci komentarza;) Zaś ze swojej strony przepraszam, że nie komentuję
u Was, ale na razie brak mi na to czasu... Jestem szczęśliwa, kiedy znajdę
chwilę na zrobienie czegoś i napisanie jakiegoś krótkiego posta, chociażby w
dwóch zdaniach...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

