Dzisiaj nie będzie wielkanocnych ozdób. Ten temat
zakończyłam. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo w życiu bywa różnie i znowu mogę
wyskoczyć jak ,,Filip z konopi” z jakimiś
jajkami , czy kogutem. No bo może być tak, że komuś się zachce... Ale nie wiem,
czy mnie będzie się chciało? Przecież jestem kobietą, a jak wiadomo kobieta
zmienną jest, więc z kolejnej zabawy z jajami, czy kogutkiem mogą być ,,nici”....
A poza tym, to zazwyczaj robię to, na co mam ochotę. Tylko najgorsze
jest to, że jak zaczynam jedną pracę, to w myślach mam już inną i bywa tak, że
przerywam to, co zaczęłam? No rzecz jasna, że nie każdą pracę można przerwać w
dowolnym momencie. Bo jak np. maluję, co ostatnio zdarza mi się bardzo rzadko,
to wiadomo, że nie można zostawić na palecie,,rozbabranych” farb, bo zaschną...
Ale wracając do zaczętych prac, które u mnie idą w tzw. potocznie
,,odstawkę”, to jak zacznę tę kolejną, która przyszła mi akurat do głowy, to
znowu przychodzi mi ochota na tę odstawioną... I tak w kółko. I latam, jak ,,głupi z gruchawką” z tymi
swoimi pudłami, w których mam posegregowane wszelkie akcesoria do danej pracy.
Czyli, podsumowując proces mojego tworzenia, to więcej czasu spędzam na
wyjmowaniu i wkładaniu. No i w międzyczasie jeszcze mam inne sprawy, także chwilami
mam wszystkiego dosyć...
Lubię natomiast pisać. I o dziwo, tego przerwać nie
potrafię?! Może i napisanie książki byłoby dobrym pomysłem, tylko kto chciałby
czytać moje ,,wypociny”, skoro społeczeństwo dotknęła jakaś intelektualna
niesprawność, czy też umysłowa ociężałość? Ech, jak to zwał, tak zwał, a fakt
jest faktem, że ludziska teraz mało czytają... No, ale wracając do mojego
pisania, to mogłabym godzinami stukać w klawiaturę i tematy by się nie kończyły?
Zastanawiam się więc, czy nie powinnam zmienić tematyki bloga? Wówczas nie byłoby
sytuacji, że pojawiam się i znikam na tydzień, tylko pisałabym non stop;)
W szkole podstawowej potrafiłam zmieniać trzy zeszyty w
ciągu godziny, bo jedna literka była niezgrabna... A już nie daj Boże jakieś
skreślenie, czy poprawienie?! Przepisywałam je w kółko, bo litery musiały być
idealne... Z czasem mi to przeszło, bo trzeba było pisać szybko, żeby wszystko
zanotować i czegoś nie przeoczyć, ale później miałam problem z odczytaniem...
Ja to jak ta rozgalopowana ,,szkapa”. Jak zacznę to skończyć
nie mogę. A przecież pojawiłam się tu w innym celu, aniżeli przynudzanie o swoich
zmiennościach... No, i jeszcze trochę, a rozpisałabym się na temat zmienności
innej natury?! Wtedy mielibyście ubaw ,,po pachy”, a ja same kłopoty...Dobrze,
że w porę przypomniałam sobie o tym, w jakim celu zasiadłam do komputera, i że moje wynurzenia lecą w tę cholerną cyberprzestrzeń?!
No to teraz wracam do tematu rękodzieła. No i z tym
rękodziełem też mam głupie skojarzenia.... Nie. Mnie jednak za dużo pisać nie
wolno, bo moja pisarska ,,lokomotywa” jest po prostu nie do okiełznania?! Kończę
już to pisanie i zaczynam prezentację bransoletek, które ostatnio zrobiłam. Nie
są one takie wielkie, jak na zdjęciach. I w rzeczywistości nie widać tych żyłek,
które są widoczne na zdjęciach?! Chyba zaprzestanę tych zbliżeń... Nie wszystkich
rzecz jasna, bo wówczas byłoby nieciekawie, prawda? I czy nieprawdziwe jest
powiedzenie, że kobieta zmienną jest? Ech,
chyba naprawdę wiosna tuż, tuż;)