niedziela, 10 lipca 2016

Nie ma rzeczy niemożliwych



W lipcowej zabawie u ANI  ,, Kartki przez cały rok” wybrałam kartkę wielkanocną, chociaż była możliwość zamiany. Czyli zamiast wielkanocnej, ślubna z gołąbkami. Wybrałam wielkanocną, ale miałam problem z baziami. Gotowych nie miałam, więc wycięłam z brązowego papieru jedną gałązkę i przykleiłam do niej przecięte na pół jakieś puchate kuleczki,  które chyba przeznaczone są do zabaw dziecięcych, ale że je miałam, to idealnie zastąpiły prawdziwe bazie;)

Miałam ochotę na kartkę ślubną, ale komu bym ją dała, skoro żadne weselisko mi się nie szykuje? No i gołąbki też musiałabym sama robić, także jedną gałązkę bazi było mi łatwiej wykonać. Co prawda, te gołąbki bardzo mi się podobają na kartkach, ale przecież to tylko symbol miłości i pokoju.. Bo w rzeczywistości, po roku, czy dwóch latach małżeństwa jeden gołąbek zamienia się w skrzeczącą srokę, a drugi w puszczyka uralskiego. Głosy ostrzegawcze puszczyków uralskich podobne są do psiego szczekania, więc chyba wszystko jasne;

kartka wielanocna bazie, jajeczko

Karteczka z biedronką bardzo mi się przydała, bo w lipcu obchodziła imieniny nasza bardzo zdolna, blogowa koleżanka ELA. I właśnie dla niej zrobiłam karteczkę z maleńkimi różyczkami z zimnej porcelany. Karteczka już do Eli dotarła, ale bez biedronki. Dobrze, że przed wysłaniem karteczki zdążyłam jeszcze zrobić fotkę z owadem, bo to kropkowane stworzonko pofrunęło sobie w siną dal... Ale co się dziwić, skoro na różyczkach z zimnej porcelanki mszyc nie znalazło...


róże z zimnej porcelany


Kartka bożonarodzeniowa miała być z dzwoneczkiem. U mnie są dwa, tak na wszelki wypadek... No bo malutkie, więc organizatorka zabawy mogłaby jednego nie dojrzeć i dostałabym ,,żółtą kartkę”;) A po co mi takie upomnienie? Wolę przestrzegać  wytycznych i nie narażać się Ani;) Cieszę się, że karteczki mam już z głowy;) 

Kartka boże Narodzenie, gwiazdki, dzwoneczek, bombka




wieklkanocna, bożonarodzeniowa imieninowa

 
A teraz czeka mnie ,,kręcenie lodów” u DANUSI. Nie jestem pewna, czy podołam temu wyzwaniu, ale raczej tak;) No przecież jestem w takim wieku, że nic nic nie może być dla mnie nowiną, czy też rzeczą niemożliwą?! No przecież, nie ma rzeczy niemożliwych prawda?...



 

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Nigdy nie ma tak, jakby się chciało...



Czerwcowym kolorkiem w zabawie u DANUSI jest kolor jagodowy. Owoc jagody niby ma kolor granatowy z niebieskawym odcieniem, ale po zjedzeniu nasze zęby i język stają się fioletowe. Nie przepadam za jagodami. A już na pewno będąc w lesie, nie zjem ani jej zerwanej prosto z krzaczka, bo nie chciałabym narazić swojego zdrowia na groźnego pasożyta 


Zbierać jagód też bym nie mogła, bo ,,obskoczyłyby” mnie chyba wszystkie komary. W mojej szafie znalazłoby się parę granatowych rzeczy, ale niezbyt często je noszę.
Pracą jaką wykonałam do zabawy jest właśnie jagodowy krzaczek. A tak naprawdę, to obrazek, który namalowałam w Photoshopie. I można powiedzieć, że ręcznie, bo zanim ,,wylukałam” narzędzia, które zrobiłyby to za mnie, to jagodowy krzaczek był już gotowy. Trochę mi się tam przy tym rysowaniu ręka zatrzęsła, ale chyba tak źle nie jest... Zawsze mogło być gorzej;) No, ale to pierwsze i chyba nie ostatnie moje dzieło, bo przyznam szczerze, że bardzo mi się spodobało;)


Gdyby Danusia nie zaakceptowała tego ,,dzieła”, to na wszelki wypadek zrobiłam bransoletkę z fioletowych koralików, zaś sznureczek jest koloru pistacjowego.


bransoletka drewniane, fioletowe koraliki makrama

Przysięgam, że koraliczki są jagodowe, tylko nie wiem dlaczego na zdjęciach wyszły inne? No, ale cóż... Nie każdy kolor wychodzi na zdjęciach taki, jaki jest w rzeczywistości... No bo nigdy nie ma tak, jakby się chciało...