Witajcie dziewczątka;)
Nie wiem, czy o takiej porze, w której piszę posta mam Wam
powiedzieć ,,dobry wieczór”, czy ,,dzień dobry”? Ale bez względu na porę, musiałam napisać?!
Bo nie wiem, czy Wy, będąc na moim miejscu wytrzymałybyście, żeby nie podzielić
się bardzo radosnym wydarzeniem? Tak, dla mnie jest to właśnie wydarzenie! I to bardzo radosne! A więc w skrócie wszystko
Wam wyjaśnię...
Przyznam szczerze, że zazdrościłam wszystkim, robiącym karteczki
tej umiejętności, no ale myślałam sobie, że nie będę ,,papugą”, bo byłoby to
nie fair. Niejednokrotnie pisałam , że nie umiem robić karteczek, no bo nie
miałam bladego pojęcia z czego się je robi, jak itd. Myślałam, że te wszystkie
ozdóbki są ręcznie wycinane małymi nożyczuszkami do obcinania paznokci?!
No, bo skąd mogłam wiedzieć, że jest takie cholerne
,,ustrojstwo”, za pomocą którego można sobie zrobić te miniaturowe cacuszka?!
Po prostu nie interesowałam się tym.... Ale karteczki nie dawały mi spokoju,
dlatego jedną, którą nie tak dawno widziałyście zrobiłam ręcznie. Takie ,,byle co”,
ale byłam dumna, że zrobiłam samodzielnie.
Ale nie wiecie, dlaczego to określenie ,,byle co” ujęłam w
cudzysłowiu? Bo przypomniało mi się, jak mój syn Mateusz obchodził swoje drugie
urodziny. Siedział akurat na nocniku, kiedy przyszła moja ciocia i wręczyła mu
paczuszkę. Była w niej śliczna biała bluzeczka z granatowo- czerwonymi lamóweczkami
i piękny, pluszowy miś Coala. Oczywiście pulchne łapki najpierw dorwały misia.
Szczęśliwa ciocia, pewna, że trafiła w gust dziecka zapytała cyt. ,,Mateuszku
podoba Ci się?” Po długim oglądaniu misia Mateusz rzekł; ,, takie byle co”...
Ma tego misia do dzisiaj. I nazwa do misia też przylgnęła;)
Ale znowu dopadała mnie chwila wspomnień, a ja tu chciałam
napisać o swojej radości. Nie, nie... Mój syn nie ma mojego charakteru, bo ja w
przeciwieństwie do niego cieszę się z najmniejszego drobiażdżku. I właśnie
dzisiaj zawitał do mnie listonosz. Jak na złość nie było mnie w domu, bo pewnie
cmoknęłabym go wreszcie w rękę, za to że przyszedł nie tylko z rachunkiem za
telefon, ale za to, że przyniósł mi paczuszkę. Mało palców u rąk nie
poobcinałam, kiedy odcinałam brzeżek koperty, bo odkleić się nie dał;)
A teraz muszę Wam najpierw pokazać wszystkie cudeńka, które
dostałam. Czyli dosłownie wszystko to, co potrzebne jest do robienia
karteczek?! Kolorowe kopertki, kwiatuszki, choineczki, dzwoneczki, reniferki w
różnych kolorach, dziecięce wózeczki z maciupeńkim, plastikowym smoczkiem,
gwiazdeczki, maciupeńkie różyczki i moc różnych ozdóbek, których nazw nawet nie
znam?! Wszystko to poukładałam w pudełeczku, bo to są moje skarby!Trochę niewyraźnie
wyszły mi zdjęcia, bo robiłam je wieczorem, ale myślę, że wszystko zobaczycie.
A wiecie dlaczego w posta wplotłam historyjkę z urodzin
syna? A żeby najważniejszego, czyli ujawnienia tego, kto jest osobą o wielkim
sercu nie zasłoniła mi ta wyskakująca reklama?! No trzeba sobie jakoś radzić, prawda? Oczywiście
problem zgłosiłam tam, gdzie trzeba, więc musicie uzbroić się w cierpliwość, bo
mam nadzieję, że lada dzień już nie będzie ,,właziła” na mój tekst;)
Przynajmniej taką odpowiedź dzisiaj otrzymałam.
No, ale o wszystkim mowa, a o prezentach, ani słowa. Oto
one;
A teraz najważniejsze; Osobą o
WIELKIM SERCU jest
RENIA http://karteluszki-reni.blogspot.com/ . Jest
osobą, do której bardzo często zaglądam, odkąd założyłam bloga. Jej karteczki
po prostu mnie urzekły, nie wspominając o częstotliwości ukazywania się ich.
Renia karteczki wypuszcza, jak automat;) Najczęściej nie nadążam z
komentarzami. Napiszę jeden, a tu za chwilę nowa karteczka?! Każda inna,
pomysłowa i gustowna. Naprawdę warto zajrzeć na jej stronę, aby chociaż
,,nacieszyć wzrok”;) No i zawsze można coś podejrzeć;)
Renia przeczytała gdzieś w komentarzach o moich chęciach i
problemach ze zrobieniem karteczki. Poprosiła mnie o podanie adresu i napisała
cyt. (...),, Chcę Ci wysłać drobiażdżek do karteczek. Mam po prostu taką
potrzebę prosto z serca (...). Czy nie zasłużyła na miano osoby o Wielkim Sercu?
Zasłużyła. Bo przecież miał to być drobiażdżek, a nie duża paczka z tyloma
cudeńkami?!
Reniu, nawet nie wyobrażasz sobie, jaką radość mi sprawiłaś? Szkoda, że nie widzisz,
jak bardzo cieszę się z tego wielkiego ,,drobiażdżka”;) Nie wiem,
jak wyrazić mam swój zachwyt i podziękowanie. Na razie napiszę Ci tylko dwa słowa też prosto z
serca; bardzo Ci dziękuję...