Witajcie dziewczątka;)
Długo mnie tu chyba nie było... Tzn. byłam, ale nic nie
robiłam, poza przeglądaniem Waszych blogów, dodawaniem komentarzy etc. Jeśli
którąś z Was pominęłam, to najmocniej przepraszam... Obiecuję, że nadrobię
zaległości;)
Pisałam kiedyś, że koniec z butelkami. I pewnie
dotrzymałabym słowa, gdyby nie słabość do nich. No, bo szkoda było mi ich
wyrzucić, zwłaszcza że znowu brakuje mi pomysłów. Może nie tyle pomysłów, co
czasu. Wciąż do załatwienia mnóstwo spraw, których wręcz nie znoszę?! A tak bardzo chciałabym zrobić coś
konkretnego...
Mam chęć na namalowanie obrazów farbami olejnymi, na spróbowanie zrobienia czegoś z masy
solnej, bo nigdy tego nie robiłam, zrobienia czegoś z papierowej wikliny,z
której udało mi się na razie zrobić jedynie kółeczko, czy zrobienia jakichś postaci.
No właśnie, te postacie już widzę, ale nie wiem, jak zrobić im postarzałe twarze,
które do złudzenia przypominałyby twarze żywych, starszych osób...
Ano, właśnie przypomniało mi się, że nie wiem, gdzie i kiedy
trafiłam na fantastycznego bloga http://artystyczne-ciekawostki.blogspot.com/, który zawiera wszystkie informacje, które
mnie bardzo fascynują;) Trafił mi się, jak ,,ślepej kurze ziarno”;) Bo zawiera
wskazówki, których właśnie mi brakowało?! Bardzo cieszę się z tego powodu;)
Myślę też, o wzięciu udziału w wyzwaniu Danusi http://danutka38.blogspot.com/
.Już mam
nawet przygotowanych parę rzeczy tzn. na razie elementów, z których postaram
się wykonać pracę z brązami, których w ubiorach akurat nie lubię, bo wiadomo, że
jako ,,szesnastka”wyglądam w nich niezbyt ciekawie, ale ogólnie lubię ten kolor
jako ,,coś tam”;)
No i lubię, a raczej kocham (tylko bez kudłatych myśli)
Dorotkę http://dorotamakota.blogspot.com i jej łaciatego ,,sierściucha”, bo jak nie kochać tego ,,stworzenia”, czyli Dorotki, która raz
,,opierdaczy”, a drugim razem ,,cukruje”;)
No i jak się okazuje, Dorotka mieszka trzydzieści kilometrów ode mnie, a może
nawet mniej, więc jest szansa na spotkanie i bliższe poznanie się;) Takich,
mieszkających blisko mnie osób ,,wyczaiłam” więcej, więc może wspólnie z
Dorotką (już nawet z jej słodkim ,,sierściuchem”) zorganizujemy jakieś spotkanie? Przecież to tylko dwadzieścia minut jazdy...
No, ale nie będę się dzisiaj rozpisywała, bo chcę Wam
pokazać trzy butelczyny (oczywiście na razie puste), ale ozdobione moimi
własnymi rękoma. Pierwsza (po ,,Panie Tadeuszu” jest malowana białą farbą
akrylową o oklejona białą koronką. Oczywiście nakrętka znalazła miejsce w koszu
na śmieci, a buteleczka będzie miała ładny, jaśniutki koreczek. No akurat nie
włożyłam go, kiedy robiłam fotki, ale na bank będzie.
Druga butelka jest wykonana metodą decupage. Czyli, najpierw pomalowałam ją białą, acrylową farbą, a potem nakleiłam wycięte z serwetki różyczki. No i chyba wpadłam na dobry pomysł, bo nie kleiłam kwiatków, tylko nałożyłam na butelkę i od razu pociągnęłam lakierem. Myślę, że to dobry pomysł, bo różyczki nie dostały ,,zmarszczek”, tak jak podczas podkładu z kleju. I teraz zawsze będę stosowała tę metodę.
Trzecią butelkę zrobiłam tym samym sposobem. Fajny efekt uzyskałam po przeciągnięciu ich pędzlem z lakierem, bo kolor lekko rozmył się, tworząc niebieskie cienie. Co prawda, trochę nieudane są fotki butelek, ale nie zawsze wszystkie muszą być piękne, prawda? Czasami trzeba coś ,,schrzanić”...
No i teraz wszystkie trzy;) A ocenę, pozostawiam Wam, moje dziewczątka;) Jestem bardzo ciekawa, która z tych trzech butelek najbardziej się Wam podoba?




